Kochać czy nie kochać?

Choćbyś wypierał to ze świadomości z całych sił, motyle w brzuchu naprawdę istnieją. U każdego pod inną postacią, ale jednak są. Na początku pierwszej miłości będzie to typowe stadko motyli kotłujące się gdzieś w okolicach żołądka. Lekki ból brzucha spowodowany ekscytacją i ciągłym stanem emocjonalnego wzruszenia. Uśmiech nieschodzący z twarzy, unoszenie się właśnie te kilka centymetrów nad ziemią. Wszystko się zgadza, zapewne większość z nas doświadczyła tych uczuć. Wzorcowa reakcja organizmu na intensywny strumień hormonów szczęścia.

Kiedy zakochiwałam się po raz kolejny, byłam niemal pewna, że ominę owadzie stadium imago w brzuchu. Myślałam, że obce są mi już te wszystkie nastoletnie uniesienia i reakcje nad wyraz. Oczywiście nie zdałabym sobie sprawy z tego jak bardzo się mylę, gdyby nie spostrzeżenia innych osób. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że wzmożone poczucie bezpieczeństwa, odczuwanie błogiego spokoju, po prostu normalność, mogą być symptomem motyli w brzuchu, ale w ich zupełnie innej odmianie.

Każdy nas dojrzewa, żadne odkrycie. Czym starsi, tym bardziej szukamy spokoju i stabilizacji. Za to kiedy zakochujemy się po raz pierwszy, wszystko jest dla nas nowe i choć mamy pewne oczekiwania, najczęściej każda nowa rodząca się w nas emocja czy odczucie, zaskakuje nas samych tak bardzo, że wszystko to zapada nam w pamięć jako coś niezwykłego i doniosłego. Moja przyjaciółka zawsze przypomina mi o prawie pierwszych połączeń – nawet jeśli nasz pierwszy związek był totalnym dnem, nigdy nie wyprzemy go z pamięci, a to właśnie ze względu na to, że wszystko jest dla nas nowe, co tworzy nam w głowie pewien wzorzec, który następnymi związkami weryfikujemy, jednak za pozycję wyjściową obierając zawsze ten pierwszy raz.

Świetnie, kiedy pierwsze związki przynoszą dobre wspomnienia i doświadczenia, a na myśl o nich przychodzą nam do głowy same dobre obrazki. Gorzej, kiedy pierwsze zetknięcie z miłością okazało się być dla nas bolesne. Takie sytuacje potrafią przynosić  nam duże spustoszenie. Nierzadko zamykamy się na nowe uczucia, zrażeni stratami, jakie ponieśliśmy wcześniej. Ciężko nam  jest ponownie zaufać i uwierzyć, że pierwsza miłość nie musiała koniecznie być tą ostatnią.

Myślę, że miłość po raz pierwszy, nakłada na nas wielką odpowiedzialność. Daje wiele, ale też wiele wymaga. Uczymy się o sobie często więcej, niż już do tej pory wiedzieliśmy. Często są to rzeczy, o które nigdy w życiu byśmy się nie podejrzewali. Przede wszystkim związek uczy kompromisu, uczy życia w układzie jeden plus jeden. Każdy z nas jest osobną liczbą o swojej wartości, jednak razem tworzymy działanie, o którego wyniku decydujemy obydwoje. Niejednokrotnie prowadzi to  do łez, bo ciężko bywa zrozumieć, jak bardzo czyjeś poglądy  i potrzeby mogą się różnić od naszych. To właśnie w związku człowiek najlepiej zdaje sobie sprawę jak egoistyczną jest istotą. I nie chodzi o tak prozaiczne rzeczy jak niechęć do dzielenia się tym, co moje, lecz raczej niechęć odłożenia na chwilę na bok tego, co moje i czego ja chcę, aby zobaczyć czego chce partner. W związkach jesteśmy egotykami, choć wydaje nam się, że walczymy o własne szczęście. W pierwszych relacjach widać to najlepiej, a to właśnie dzięki temu, że uczymy się relacji z osobą, która nie zna naszych potrzeb.

Czy pierwsza miłość to dobry wynalazek? Często przeklinałam ją w myślach, chciałam żeby zniknęła, rozpłynęła się we mgle i dała mi święty spokój. Wraca to często, bo nie lubi myśleć o przykrych sytuacjach, których było mu dane doświadczyć. I choć są dni, kiedy nienawidzę przeszłości, widzę jak wiele dzięki niej mam. Dowiedziałam się czego w związku nie akceptuję, co w sobie muszę zmienić, żeby dobrze żyło mi się z kimkolwiek. Często konkretny system zachowania sprawdza się w życiu singla, ale już  niekoniecznie w związku. Choć moje pierwsze połączenie przyniosło wiele bólu i rozczarowań, a co za tym idzie, sporo łez, które dalej poniekąd wywierają na mnie wpływ, doceniam tę lekcję, ze wszystkimi jej dobrymi i złymi chwilami.

Jakichkolwiek złych wspomnień bym nie miała, to już jest za mną. Nikt nie odbierze mi tych chwil, kiedy czułam się szczęśliwa. I choć z perspektywy widzę, że nawet one bywały  złudzeniem, akurat wtedy dały mi wielkie szczęście. Nikt nie zabierze mi też wiedzy o mnie samej, poczucia czego w życiu chcę, nawet przez doznawanie zaprzeczeń.
Rozstania bywają bolesne, ale mają swoją przyczynę. Nie zawsze warto z nim na siłę walczyć. Tkwimy w pierwszych związkach, bo myślimy, że to ta pierwsza romantyczna miłość na całe życie. Przeznaczenie nie istnieje. Nie jest dla nas gdzieś tam w gwiazdkach pisany wysoki blondyn weterynarz, który kocha małe kotki. Z wiekiem przybyło mi koniecznego do przeżycia racjonalizmu i wiem, że należy szukać osoby, z którą czujemy się szczęśliwi, a nie wciskać każdej napotkanej osobie w ręce szczęście, które sobie z nią zaplanowaliśmy osiągnąć.

Jeśli Twoja pierwsza miłość okazała się być tą jedyną, jesteś szczęściarzem, bo trafiłeś sześć skreśleń bez wysyłania tysiąca kuponów.

Nie bój się zakochać, nie bój się sparzyć, nie bój się szczęścia, nie bój się śmiać w głos. Twoim prawem jest doświadczać i wybierać. Twoim prawem jest się gubić i odnajdywać.

Twoim prawem jest nauczyć się kochać, a mało kto posiadł wiedzę bez potknięć.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s