Moje życie jedynaczki

I am the only child. Już dwie dekady z małym okładem.
Zawsze chciałam mieć starszego brata, tego z serii: obroni przed kim trzeba i będzie trzymał ochronny parasol nad młodszą siostrą. Zawsze chciałam też mieć siostrę, której mogłabym się zwierzyć, z którą mogłabym przeżywać szalone przygody i dzielić największe sekrety.

Zazdrościłam rodzeństwom bliskości, wspólnych zabaw, a w długoterminowej perspektywie bliskiego członka rodziny przy wigilijnym stole, kiedy odejdą dziadkowie a po nich rodzice.

Ja będę miała tylko kuzynów, o ile utrzymamy kontakt. Ewentualnie zostaną mi tylko przyjaciele, o ile nie stanę się na tyle aspołeczna, że wszystkich przeklnę i każę iść do diabła.

Bycie jedynakiem ma jednak drugą stronę. Jest  średnio dostrzegana z dwóch głównych powodów:
z winy polityki państwa propagującej rodzicielstwo jako lek na całe zło oraz stanowisko polskiego Kościoła głoszącego, że każde kolejne dziecko jest błogosławieństwem, a już największym prezentem jaki możesz dać dziecku jest braciszek albo siostrzyczka.

Mówiąc o drugiej stronie nie mam na myśli tak prozaicznych prawd, jak uwaga skupiona tylko na Tobie czy brak przymusu dzielenia się zabawkami.

Kiedy byłam w liceum, zwiedziłam Londyn, Szkocję, Włochy, Korsykę i Petersburg. Oprócz tego zawsze dostawałam pieniądze na letnie i zimowe wakacje, chodziłam na kurs językowy, zrobiłam patent żeglarski, kupowałam w księgarniach sporo książek, odwiedzałam muzea, Rodzice zawsze chętnie dokładali się do większych inwestycji, dostałam od nich na urodziny komputer.

Oczywiście zdaje sobie sprawę, że niektórzy z Was mogli mieć tyle i więcej, a dla innych takie rzeczy są szczytem marzeń. Wszystko zależy od zasobności portfela, ale też od nastawienia Rodziców, dlatego moja historia jest tylko przykładem, nie regułą.

Wiem, że gdybym miała starszego brata lub siostrę, na pewno moich rodziców nie byłoby stać na taki standard życia dla dwójki czy trójki dzieci. Zapewne staraliby się dać nam jak najwięcej, jednak wiadomo, że ich możliwości byłyby bardzo ograniczone.

Dzięki wyjazdom, książkom, niewątpliwie też pieniądzom, zdobyłam rzeczy niesamowicie dla mnie ważne – świetną edukację, praktyczne umiejętności, rozwój, zwiedziłam kawałek świata, a każda podróż stała się dla mnie niewyczerpanym źródłem wiedzy o świecie, obycia, ale też inspiracji. Wszystko to pozwoliło mi poszerzyć horyzonty, pomogło ukształtować światopogląd, rozbudziło ciekawość świata i chęć nieustannego poszukiwania i rozwoju.

Być może nie jestem obiektywna, ale wydaje mi się, że mimo bycia jedynaczką, moim rodzicom udało się zaszczepić we mnie umiejętność dzielenia się i dbania o drugiego człowieka, choć niewątpliwe do pewnych rzeczy musiałam dojrzeć i dojść sama. Oczywiście wychodzą ze mnie momentami cechy osoby, która dużo czasu spędzała sama – zdarza mi się skupiać za bardzo na sobie, ale doszłam do miejsca, w którym potrafię przywrócić się do pionu. Być może nie potrafię wspierać i dbać o najbliższych tak bardzo, jak osoba która jest tego nauczona z relacji troski siostrzanej czy braterskiej, ale nie uważam żebym była rozpieszczoną jedynaczką, która myśli tylko i wyłącznie o sobie.

Strasznie irytuje mnie nagabywanie na gromadkę dzieci, jako rodzaj zabezpieczenia przyszłości narodu albo gwarant szczęścia rodzinnego. W takich momentach przypominam sobie niektórych moich znajomych, których nie było stać na wycieczkę szkolną czy wyjazd na wakacje, bo rodzice zwyczajnie nie mieli środków na takie wydatki pomnożone razy kilka. I choć wiem, że ci znajomi kochają swoje rodzeństwo, to pewnie jest w nich rodzaj smutku i buntu, że nie stać ich na wyjazd w góry, lekcję gry na gitarze, czy nową sukienkę. I spróbuj wytłumaczyć czterolatce, że nie dostanie lalki, ale ma za to siostrzyczkę i braciszka.

Nie zrozummy się źle. Nie uważam, że liczne rodziny są złe. Znam takie, które stały się wspaniałym startem i wypuściły w świat wartościowych i zaradnych ludzi. Denerwuje mnie jednak kult szczęśliwej wielkiej rodziny, która jako podstawowa komórka społeczna przysłuży się ekonomicznie państwu, a to szczęście będzie ich napędzać przez całe życie. Denerwuje mnie kategoryzowanie, że jeśli ktoś jest jedynakiem – ma wszystko, a kiedy posiada rodzeństwo, na pewno ma świetnie wykształcone umiejętności życia w społeczeństwie. Wystarczy rozejrzeć się wokół żeby zobaczyć jedynaków zapieprzających żeby wspomóc finansowo rodziców, i wielodzietne rodziny, gdzie potomstwo gra w angry birds na ajfonie i ma w dupie, że mamusia prosi o posprzątanie swojego pokoju.

Niczego w życiu nie żałuję, bo zawsze mogłabym być w gorszym miejscu niż jestem teraz. Może byłabym lepszym człowiekiem gdybym nie wychowywała się sama, ale może dzięki temu, że jestem jedynaczką, stałam się bardziej samodzielna i zaradna, bo w konfrontacji z rodzicami czy przy podejmowaniu trudnych decyzji, nie stała za mną murem siostra czy brat.

 

Wiem jedno – dostałam od życia dużo i zawsze będę za to niesamowicie wdzięczna.

PS. Na zdjęciu to nie ja, ale mam ajfona. Kupiłam go za zbierane sporo czasu pieniądze.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Moje życie jedynaczki

  1. Sama też jestem jedynaczką, ale nie miałam aż tyle, bo ojciec był bezrobotny i mama musiała utrzymywać nas z jednej pensji aż do rozwodu. Przez to się nie przelewało, byłam celem kpin w szkole ze względu na okulary i „nie te” ciuchy. Teraz mieszkam z mamą w Anglii, wbrew pozorom od życia mocno dostałam po dupie mimo ledwie osiągniętej pełnoletności, ale też z drugiej strony, gdyby nie to, nie byłabym tym, kim jestem. Teraz wybieram się na studia, muszę tylko pozałatwiać kilka papierów do końca wakacji i obym do końca życia nie robiła za najniższą krajową, jak obecnie.

    Polubienie

    1. Dlatego jestem strasznie wdzięczna moim Rodzicom za to, co w życiu dostałam. Nawet wtedy, kiedy się nie przelewało, starali się, żeby niczego mi nie brakowało i nigdy nie dali odczuć, że jest gorzej. Często ludzie nie zdają sobie sprawy, że w sytuacjach rodzinnych takich jak Twoja, jedynak ma wszystko na swoich plecach i często czuje się odpowiedzialny za sytuację w rodzinie. Przechodziłam przez podobne chwile i wiem, że nie jest łatwo czuć, że jesteś jedynym spoiwem rodziny. Mam nadzieję, że Ci się ułoży, będę mocno trzymała kciuki! :)

      Polubione przez 1 osoba

  2. Hej! Trafiłam na tego bloga przez facebook’a i póki co jestem Tobą oczarowana ;) świetny styl, będę zaglądać często!
    Co do tematu rodzeństwa, mam starszego brata i pamiętam właśnie sytuacje jak mu się poskarżyłam, że jakiś chłopiec mnie wyzwał (miałam jakoś 7 lat, on 11)- na jego reakcję nie musiałam długo czekać, łobuz dostał łomot, a ja już na zawsze miałam spokój :D

    Polubienie

  3. Jest jeszcze jedna strona posiadania rodzeństwa. Wcale nie taka kolorowa. Mam brata, starszego. I wcale nie wygląda to tak kolorowo. Od dziecka mnie nienawidził, starał się mnie złamać, wmówił mi najgorsze rzeczy i przyczynił się mocno do obecnego stanu psychicznego. Był dla mnie tyranem. Zamiast trzymać parasolkę nade mną lałby mnie nią po całym ciele z uśmiechem. Myślę, że jest takich przypadków o wiele więcej. Zważywszy na to, że każdy zawsze bagatelizował to słowami „to normalne, że rodzeństwo się nie cierpi”. Kiedy pytałam się go, czemu tak mnie nienawidzi odpowiadał „bo się urodziłaś”. Nikomu nie życzę takiego rodzeństwa.

    Polubienie

    1. Masz rację. Poznałam taką stronę w najbliższym otoczeniu. Strasznie jest to smutne, bo kiedy widzę jak na przykład moja Mama i jej siostra wzajemnie się wspierają i mogłyby razem konie kraść, to nie rozumiem jak można nienawidzieć się dla zasady i samemu odbierać sobie to wsparcie i najlepszego przyjaciela. Miejmy ndzieję, że jeszcze kiedyś Twój brat będzie Cię naprawdę potrzebował i zda sobie sprawę jak wielki błąd popełniał niszcząc to, co ma najcenniejszego. Życzę Ci dużo siły i normalnych relacji, a Twojemu bratu podbramkowej sytuacji, w której zrozumie, że jedyną osobę, która mogłaby mu pomóc, sam odrzucił. Trzymaj się ciepło!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s