Dlaczego nie lubię Polski

Nie lubię Polski. A konkretnie nie lubię cwaniactwa, narodowego marudzenia, zawiści, że drugiemu wiedzie się lepiej, kombinatorstwa, beznadziejnych władz, które sami wybieramy, tego, że dbamy tylko o własny tyłek, a dobro wspólne traktujemy jak dobro niczyje, które w sumie można zniszczyć, denerwuje mnie polski system edukacji, który zabija kreatywność i zmusza każdego do pobierania edukacji na wyższych uczelniach, bo bez tego to bezrobocie, nie znoszę urzędniczej papierologii, braku finansowania leczenia, a jak leczenia, to tylko dwóch zębów na rok i to przednich, bo przecież szerzej nikt się nie uśmiecha. Denerwuje mnie, kiedy wszyscy mówimy jak to wspaniale jest na zachodzie, a sami śmiecimy w lasach czy dajemy łapówki zamiast opłaty za mandat.

Oczywiście jestem Polką i obracam się w takim środowisku. Jeśli ktoś żyje na pustyni albo w lesie deszczowym, też z czasem wyrabia w sobie nawyki zapewniające najlepszy sposób życia w takich warunkach, tak więc zdaję sobie sprawę, że pewnych rzeczy nie załatwi się bez znajomości, a czasem trzeba trochę pokombinować, ale nie jestem z tego dumna. I jestem sama na siebie zła, że nie żyję tak, jak żyłabym w kraju-utopii. Że czasem naginam zasady, bo tak jest prościej, bo omijam reguły chorego systemu. I trochę jest mi też smutno, że śmieję się oglądając ,,Misia’’ czy serial ,,Ranczo’’, bo wiem, że te produkcje przedstawiają prawdziwą Polskę, taką jaka była i jest. Bo z jednej strony fabuła wydaje nam się absurdalnie śmieszna, ale z drugiej strony wiemy, że mało którą sprawę można załatwić bez przypieczętowania jej kielichem albo kilkunastoma, albo że urazić Polaka to najgorsze zło.

I w sumie zdaję sobie sprawę z tego, że chyba nie potrafilibyśmy inaczej żyć. Że choć zazdrościmy zachodowi, to za dużo w nas złych nawyków, żeby tak jak w bardzo wysoko rozwiniętych krajach troszczyć się o dobro wspólne tak samo, jak o swoje własne dobro. Niestety od czasów niedostatku PRLu, ludzi nauczyli się, że jak coś już jest, to trzeba brać ile wlezie. Nie przypomina to trochę sytuacji polskiego turysty w hotelu all inclusive?
Przypuszczam, że jeszcze kilka pokoleń musi się wymienić, zanim nauczymy się żyć troszcząc się
o powszechne dobro jakim jest Polska. Bo przecież ten kraj tworzy każdy. I choć wydaje nam się, że jedna nasza mała decyzja nie ma wpływu na losy kraju, to zdecydowanie ma, bo to my naszym zachowaniem tworzymy pewien zwyczaj, czyli rodzaj powszechnie przyjętego zachowania.

Tak więc z jednej strony wiem, że nie jest dobrze, czemu sami jesteśmy winni, a z drugiej mam świadomość, że w pewnych kwestiach nie zacznę postępować inaczej, bo moje życie stanie się bardzo uciążliwe. A że każdy akceptowalny poziom uciążliwości życia ma inny, nigdy nie dojdziemy do porozumienia, gdzie zaczyna się kategoryczna granica zakazu pewnych zachowań, a nawet gdybyśmy to zrobili, Polska mentalność – że ja to jestem najmądrzejszy – i tak każe przeciętnemu Polakowi taką granicę przekroczyć.

Mam jednak świadomość, że nawet te nasze największe przywary stanowią naszą tożsamość i to dlatego Polak przy wódce zrozumie drugiego Polaka, jednak nie zaszkodziłoby, gdyby łączyło nas trochę więcej pozytywnych rzeczy.

Naprawdę wiele razy przychodzi mi do głowy, że w tym kraju nie trzyma mnie nic więcej oprócz bliskich.

Jest jednak coś, co w Polsce kocham i nie znajdę tego nigdzie indziej na świecie. Przyroda. Krajobrazy. Moje Ukochane Mazury. Białowieża. Polskie, niech ktoś powie, że syfiaste – morze, kwitnący rzepak i pszenica, które stanowią nieodłączny element krajobrazu, gdziekolwiek człowiek by się nie wybrał. Góralska duma. Kasprowy. Pierogi ruskie. Pomidorowa. Miłoszewski, Witkacy, upalony opium Mickiewicz. Polska prawdziwa wieś, gdzie jako dziecko robiłam fikołki na sianie. Truskawki. Młode ziemniaki z koperkiem. Barszcz z uszkami. Polska wigilia. Ogórki kiszone.
Serio. To wszystko niesamowicie mnie wzrusza i to jest Polska, o której pamiętam gdziekolwiek bym nie była.
Niesamowicie szanuję ludzi, którzy walczyli o to, żeby Polska miała kształt jaki ma, żeby była niepodległa i wolna. Którzy byli dumni z Polski i woleli zginąć, niż oddać ją komuś obcemu.
Wątpię jednak, że byłabym gotowa na taki gest. Nie wiem, czy kiedykolwiek będziemy czuli taką miłość do ojczyzny, jaką darzyli ją dawniej nasi przodkowie. Nie wiem, czy istnieją jeszcze ludzie o takim charakterze jak Piłsudski.
Nie wiem też, jak potoczą się Polski losy.

Może to, za co kocham Polskę, inni uważają za śmieszność. Za błahostkę i co najwyżej kawałek tradycji. Ale tak właśnie czuję i to są rzeczy, które za każdym razem pojawiają się w mojej głowie, kiedy na sercu czuję ciepło bijące od pojęcia ,,Polska’’. Tu się wychowałam, tu dorastałam i to jest to, co najbardziej w tym kraju kocham.

KLIKNIJ

Reklamy

9 uwag do wpisu “Dlaczego nie lubię Polski

  1. Niestety to wszystko prawda. Jednak z drugiej strony zaczynam widzieć małe światełko w tunelu – nie chcę rozwijać drażliwego tematu polityki, no ale … :) Widać, że młodzi chcą zmian. Może to i głupio zabrzmi, ale cała nadzieja w nas, nas młodych, którzy dostrzegamy problemy naszego kraju, którzy nie zostali dotknięci „ciężkimi czasami”, którzy widzimy jakie nasze prawo jest chore. Cwaniactwa polaczka chyba nigdy się nie wyleczy, no ale cóż, to chyba już taki nasz „urok”. Potrzebujemy jedynie powera, by rozpocząć zmiany, gdy już dostrzegamy problemy – a to już krok ku lepszemu :)

    Pozdrawiam,
    http://uciekamwslowa.blogspot.com/

    Lubię to

    1. To prawda, że my, młodzi, dążymy do zmian, jednak czasem nie do końca rozumiemy pewne mechanizmy, co jest jednak niezbędne do rozsądnej transformacji kraju. Jednak masz rację, że zapał i potencjał jest, tego nie można odmówić :).

      Lubię to

  2. Też nie lubię tego cwaniactwa, zaścianka, myślę, że wszystkich naszych polityków powinno się wysadzić do samolotu z katastrofy smoleńskiej, i jeszcze dla pewności każdemu po kulce między oczy, a patriotyzm uważam za ciężką chorobę psychiczną (bez urazy), ale mimo to tęsknie za naszymi górami za horyzontem (Dolny Śląsk się kłania), nartami i śniegiem po kolana (śnieg w środkowej Anglii jest do chrzanu i góra kilka dni w roku), owocami na działce u mojej babci w środku lata, gołąbkami, Twierdzą w moim rodzinnym mieście, świerzutkimi kabanosami, wrzucaniem grosika do puszki dla WOŚP…. Oj, dużo takich małych rzeczy, za którymi się tęskni po sześciu latach na obczyźnie… Jednak do Polski nie chcę wracać na stałe. Pobujać się po Polsce przez wakacje, fajnie, w końcu wypadałoby zobaczyć kawałek kraju, ale żyć tam? Nigdy, odzwyczaiłam się.

    Lubię to

      1. Ale też nie można myśleć w takich kategoriach, „nie wyjadę, bo co zrobi beze mnie mamusia?”. Moja mama wszystko na jedną kartę postawiła, później do niej dołączyłam po jakimś czasie, miałam też problemy ze sobą. Było ciężko, ale ne żałuję, że wyjechałam. Gdyby ktoś z mojego rodzinnego miasta mnie zobaczył tak na ulicy, bez umawiania się, prawdopodobnie za cholerę by nie powiedzieli, że to ja.

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s