Nie korzystaj z życia

Mówię wprost to, co Twoja podświadomość chce usłyszeć.
Nie korzystaj z życia. Nie ma po co. Zero sensu, i tak wszyscy umrzemy. Kiedy tak Ci powiem, Twój mózg się zbuntuje. Że jak to nie korzystać? Przecież trzeba! Podróże na spontanie, spełnianie marzeń, radość z każdego nowego dnia. Że tak w ogóle?! No nieee, przecież to niemądre bardzo jest!

Ha. Ha. Ha. Niemądre, to jest powtarzanie jak mantrę, po śmierci nieważne czyjej, że trzeba korzystać z życia.

Bo życie takie krótkie. I co to człowiek z niego ma, jak siedzi tylko w tym domu, a nie znasz dnia ani godziny przecież. I nic nie widziałeś i może trzeba by tego Sfinksa, Halinko, zobaczyć, bo zator pójdzie a z zagranicy to ja NRD tylko widziałem.

Albo, ej, weź zróbmy coś szalonego, na bungee skoczmy, bo zawsze chciałem, a tu nigdy nie było czasu, a ten się tak młodo zwinął, że to
w sumie mógłbym być ja. A i młodziej umierają!

Tyle sobie żałowałam, cholerka, a tu ta z czwartego piętra już od spodu kwiatki wącha! Taka pełna sił kobietka! A se nie będę żałować, wrócę po te buty jutro!

Zaczęło mnie to śmieszyć, naprawdę. Szczególnie, kiedy zauważyłam, że mój mózg funkcjonuje dokładnie tak samo. Postanowienia noworoczne, podbramkowa sytuacja, śmierć. To wszystko jest dla nas wielkim, czerwonym, ostrzegawczym wykrzyknikiem, że coś trzeba zmienić. Że to jest dobry czas, że taka mobilizacja w nas wielka, zapał, że już najchętniej to dresik
i przebiec maraton poniżej czterech godzin, od teraz to już rzucić to wstrętne palenie, co to nas więzi w tych szponach nałogu, albo bądźmy od dziś spontaniczni, bo jak tak się ludzie nieoczekiwanie zbierają z tego świata, to naprawdę wypadałoby coś z tego życia mieć.

Szkoda tylko, że nasz wielki zapał i motywacja gasną jeszcze szybciej niż się pojawiły. Zaczynamy sami usilnie się przekonywać, że a to
i tak ta siłownia bez sensu, bo mam tendencję do tycia, a to podróż nie, bo droga, a przecież na lokacie coś musi być na czarną godzinę.

Zaczynamy sami się ograniczać wracając do punktu wyjścia – wydaje nam się, że jeszcze przecież trochę tego czasu nam zostało i że jak nie dziś, to w przyszłym roku na pewno. Albo chociaż poważnie o tym pomyślimy.

Zaczęło się, przyznaję, od śmierci Jana Kulczyka. Sama złapałam się na myśleniu, że szkoda, bo facet mógł za tę kasę jeszcze spoko fajnie sobie pożyć jakiś czas. I że może jak jego tak zabrało bezobjawowo to i mnie, więc może jednak by gdzieś na te wakacje coś z kimś i co sobie będę żałować w cukierni jak dzisiaj jesteś jutro cię nie ma, no bez żartów!

Tylko wtedy zdałam sobie sprawę, że to jest jak scenariusz hollywoodzkich komedii – zasadniczo taki sam za każdym razem. Nie ważne jaki jest bodziec, zawsze to samo. Od jutra korzystam z życia, bo jest za krótkie, żeby je zmarnować!

Cały problem polega na myśleniu, że korzystanie z życia, to mus być od razu wycieczka na Hawaje za grube miliony, albo skok ze spadochronem. Wychodziłoby więc na to, że jak nie masz kasy, to będziesz wieść życie bez porywów, aż Cię nieoczekiwanie zakapturzony kosą drachnie
w głowę.
A to jest głupie podejście, bardzo głupie i utwierdzając się w takim przekonaniu, sami sobie mówimy podświadomie ,,nie korzystaj z życia’’.

Tylko co to jest to korzystanie z życia? Jasne, chciałabym jechać stopem do Portugalii, spać na plaży i pić porto w Lizbonie. Ale chwilowo jest to niemożliwe. Ale czy ktoś broni mi delektować się dobrą książką, chociaż piętnaście minut dziennie? Czy ktoś nie pozwala mi się cieszyć szczęśliwymi chwilami spędzonymi
z bliskimi? Czy ktoś siłą powstrzymuje mnie, żebym nie zatańczyła na przystanku autobusowym w rytm piosenki, którą mam
w słuchawkach? Czy ktoś zasłania mi oczy, żebym nie mogła zobaczyć dzisiaj pełni księżyca, która w tej formie zdarza się tylko raz na trzy lata?

Oczywiście, że nie. Ale przecież dla nas, to jest nic. Każdy może to zrobić, przecież nie ma w tym niczego nadzwyczajnego.

Ale kiedy przychodzi co do czego, albo wstydzimy się tańczyć na przystanku, bo co powiedzą ludzie, albo na grillu ze znajomymi czy rodziną marudzimy, bo kiełbasa za mało wypieczona, zamiast cieszyć się świetnym wieczorem. Albo co tam Księżyc będę oglądać, jak jutro trzeba wcześnie wstać do pracy.

Ograniczamy sami siebie, bo albo nam się nie chce, albo się wstydzimy, albo nie wypada, bo jak to tak robić z siebie wariata, albo przecież to
w ogóle żadne korzystanie z życia, cieszyć się, że jemy razem niedzielne leniwe śniadanie.

Niby nie. A gdybyś dowiedział się, że jutro umrzesz, nie cieszyłoby Cię to głupie niedzielne śniadanie z najbliższymi Ci osobami? A to, że możesz pomachać sobie nogami w oczekiwaniu na autobus?
Wtedy nie liczyłoby się, czy się wstydzimy, czy inni będą na nas patrzeć jak na idiotów.
Wszystko doceniamy po fakcie, niestety nie w trakcie. Kiedy robisz coś, co sprawia Ci radość, zatrzymaj się na chwilę i pomyśl, że to jest coś, co sprawia, że jesteś szczęśliwy. Nawet jeśli to obiektywnie nic takiego.

 

 

Ale nie korzystaj z życia. Przecież nie masz tych grubych milionów do wydania na Hawaje.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Nie korzystaj z życia

  1. Wspaniały tekst :) Mnie też często dołują komentarze o tym, jak to się nie korzysta z życia bo nie jeździ się na zagraniczne wycieczki, czy nie skacze z mostów… każdy niech korzysta z życia na swój sposób i żyje tak jak jemu się podoba :) Można żyć w jednym miasteczku spokojnie ze swoją rodziną i też czuć się spełnionym :)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s