LUBIĘ TO!

Cześć i czołem! Dziś wpis z serii tych luźniejszych, bo nie można ciągle tak na serio, poza tym warto dzielić się nie tylko poważnymi przemyśleniami. Stąd pomysł na dzisiejszy wpis. Zauważyłam, że ostatnio zebrałam wokół siebie kilka rzeczy, z którymi jest mi wyjątkowo dobrze i umilają lub ułatwiają mi życie. Dlaczego więc nie miałabym się nimi z Wami podzielić! Oto jest – zbiór moich ulubieńców ostatniego czasu, którzy jednocześnie składają się na pierwszy post z serii LUBIĘ TO!, w której to od czasu do czasu chcę się dzielić z Wami moimi odkryciami, z różnych różnistych kategorii.

Jako że to pierwszy post z tej serii, pozwolę sobie na przydługi wstęp.

Jestem maniaczką czytania etykiet. To jest taki mój fetysz, nawyk, który, choć wydłuża zakupy, utrzymuje mnie w bezpiecznej odległości od katastrofy finansowej i pozwala unikać zakupowych bubli. Jeśli chodzi
o kosmetyki, szczególnie kolorowe, kieruję się osławionym już Wizażem. Naprawdę, dzięki opiniom użytkowniczek udało mi się
w większości inwestować tylko w takie rzeczy, z których potem byłam zadowolona. Staram się również wybierać produkty cruelty-free, czyli takie, które nie były testowane na zwierzętach (ani one, ani wchodzące w ich skład substancje). Oczywiście nie jest tak, że 100% moich kosmetyków jest cruelty-free, jednak staram się, aby stanowiły większość. Niezwykle istotnym aspektem podczas zakupów jest dla mnie stosunek jakość – cena. Strasznie nie lubię przepłacać, a już najbardziej denerwuje mnie to, kiedy droższy kosmetyk często ma o wiele gorszy skład niż taki o wiele tańszy.

Teraz przejdźmy do meritum!

 

KOSMETYKI KOLOROWE

Od zawsze podobał mi się czerwony kolor na paznokciach, jednak nie potrafiłam znaleźć tej idealnej czerwieni. Miałam już czystą czerwień, bordo, ale nigdy krwawej ciemnej czerwieni – wiecie, taka krew żylna, nie tętnicza (hehe, biologiczny żarcik :D). I oto podczas rutynowych zakupów w Królu Sklepów Lidlu, stała sobie samotnie wśród kosmetycznych resztek taka piękna buteleczka. Lakier pochodzi z lidlowej serii kosmetyków Cien i zapewne należy do oferty beauty, która pojawia się raz na jakiś czas w sprzedaży. Lakier w dodatku był przeceniony jako ostatnia sztuka na, uwaga – 3 zł. Słownie: trzy złote. Choć opinie o lakierach Cien były rozbieżne
i w dodatku nieliczne, postanowiłam zaryzykować, w końcu, hej, za trójkę! Lakier położony dwuwarstwowo na odżywkę diamentową
z Golden Rose trzyma się spokojnie kilka dni.
Te dwa morskie cuda to najnowsza seria lakierów szybkoschnących Golden Rose. Według mnie dwie cienkie(!) warstwy są konieczne, malować trzeba sprawnie i szybko, bo lakier rzeczywiście lepiej niż przeciętnie schnie, ale nie jest to szczególny problem, szczególnie biorąc pod uwagę ogromny wybór kolorów (zwłaszcza wszelkich pasteli i odcieni nude).

Bez obaw - są też bardziej stonowane wersje kolorystyczne ;)
(od lewej) Cien 32 red roses, GR EXPRESS DRY 66 i 11

Kilka miesięcy temu poszerzyłam zbiór kosmetyków o coś więcej niż posiadane do tej pory korektor, podkład, tusz i nieśmiertelne, cudowne kuleczki brązujące z Avonu. Decyzja o poczynieniu zakupów zapadła wraz z osławioną rossmannową promocją na kolorówkę. I tak stałam się posiadaczką różu i rozświetlacza (zaliczył upadek z wysokości, auć!) z Wibo. Każdy z tych uroczych kwadracików kosztował mnie pięć złotych (promocja -49%), choć uważam, że i w regularnej cenie warto po nie sięgnąć. To są kosmetyki, którymi ciężko zrobić sobie krzywdę; dla mnie – idealne na początek.

Processed with VSCOcam with f2 preset
WIBO (od lewej) – Smooth’n wear blusher 03, Diamond illuminator

Zawsze podobałby mi się kolorowe tusze do rzęs, jednak szkoda było mi na nie pieniędzy (szczególnie nie będąc pewną czy będą
mi pasowały), a poza tym, dość ciężko je znaleźć. Przy okazji -49% kupiłam granatową maskarę Lovely i sprawdziła się lepiej niż mówiły opinie. Dość fajnie rozdziela, a przy dwóch warstwach kolor jest naprawdę intensywny. Najbardziej zależało mi na kolorze turkusowym, jednak krótko przed promocją, Lovely wycofało turkus i fiolet, ale granat daje radę. I hej – 5 zł w promocji.

Processed with VSCOcam with f2 preset
Lovely, Romantic blue color mascara

KOSMETYKI PIELĘGNACYJNE

Trzy maluchy, które choć wyglądają bardzo niepozornie, sprawują się bardzo dobrze.

Serum regenerujące do rzęs L’biotica kupiłam w Biedronce, z tego co pamiętam, za mniej niż dziesięć złotych. Sera do rzęs to takie kosmetyki, w których działanie wierzę najmniej, nigdy nie kupiłabym tych wszystkich zawrotnie drogich odżywek, wolałabym wcierać o wiele tańszy olej rycynowy, tak więc ten produkt kupiłam tylko i wyłącznie dla testu, no i ma dość spoko skład. Czy działa? Mam wrażenie, że lekko wzmocnił moje rzęsy, a jeśli to wszystko sami-wiecie-jaka prawda, przynajmniej lekko koi po ostrym zmywaniu tuszu, poza tym po prostu przyjemnie się go używa.

Ta mała buteleczka to kolejne biedronkowe cudo. Olejek z marakui Biosilka nakładam w bardzo małej ilości, w zależności od potrzeb – od połowy włosów lub na same końce, na mokre lub suche włosy. Świetnie wygładza i ma super zapach. Cena – kilka złotych. Wydajność – trzy miesiące i połowa za mną.

Pomadka alterra to zwykły rumiankowy sztyft, jednak ma dwie najważniejsze dla mnie cechy – dobrze nawilża i nie topi się podczas upałów, a także nie posiada oleju palmowego. Wiem, że niektóre dziewczyny używają jej jako odżywki do rzęs.

Processed with VSCOcam with f2 preset
Niepozorne, a przydatne (od lewej) – L’biotica ACTIVE LASH, BIOSILK Maracuja oil, Alterra BIO-KAMILLE

PERFUMY

Szukałam zapachu na lato, jednak nie uśmiechało mi się wydawanie sporej ilości pieniędzy na ten upragniony. Zobaczyłam przypadkiem w Rossmannie perfumy marki Mel Merio. Wydaje mi się, że są dostępne tylko w tej drogerii. Występują w naprawdę sporej ilości wersji zapachowych, minusem jest to, że nie każdy zapach posiada tester – odpakowują je chyba losowo. Ja akurat miałam okazję powąchać wersję, która najbardziej mnie interesowała, czyli Deep Sea. Niesamowicie świeży zapach, który przywodzi mi na myśl świeżość morskiej bryzy i cytrusy. Za 50 ml płacimy 20 złotych. Trwałość jak za tę cenę jest naprawdę dobra – choć nie jest to chmura, którą czuć z daleka jak Aliena Thierrego Muglera, to zapach jest wyczuwalny na skórze
i włosach do końca dnia. Często dostępne w promocji.

Processed with VSCOcam with f2 preset
Deep sea – zapach idealny na gorące lato

JEŚĆ!

Przy okazji kupienia foremek do robienia lodów w IKEA, pomyślałam sobie, że gdyby każda matka kupiła taką foremkę, nie musiałaby wydzielać dziecku po jednej porcji lodów dziennie, a tym samym użerać się z nim. Jeżyny, jogurt, trochę miodu – to są składniki, które ostatnio znalazły się w moich foremkach. Wszystko co zdrowe, smaczne. Oczywiście robiłam też wersje mniej fit – na przykład z mlekiem kokosowym z puszki i czekoladą, ale to i tak bardziej naturalny skład niż w lodach ze sklepu. Dodatkowo przyrządzając takie lody samemu, możemy stworzyć smak, o którym sklepowym lodówkom nawet się nie śniło.

Kaszę jaglaną jem od dawna, ale zbyt długo się gotuje, żeby chciało mi się robić to co rano na śniadanie. Płatki owsiane trochę mi się już przejadły, więc kiedy usłyszałam o płatkach jaglanych – strzał w dziesiątkę! Są delikatne w smaku, wystarczy tylko zagotować na mleku, dodać ulubione owoce, trochę miodu czy jogurtu i pycha śniadanie gotowe. Przypuszczam, że zadziała też wersja na zimno, czyli płatki zalewamy mlekiem i zostawiamy na noc w lodówce.

Processed with VSCOcam with f2 preset
Pycha!

AKCESORIA

IKEA – ciąg dalszy. Szukałam czegoś, co pomieści wszelkie kable, wtyczki, ładowarki i zasilacze podczas wyjazdów. Potrzebowałam jednak czegoś na tyle dużego, żeby zmieściło cały dłuuugaśny zasilacz do komputera i ochroniło go przed zniszczeniem. Nie muszę chyba mówić, w jak szybkim tempie biegłam do IKEA kiedy dowiedziałam się, że mają tam coś, co nazywa się właśnie ,,torba na akcesoria’’ i choć wygląda jak kosmetyczka, to świetnie wpasowała się w moje potrzeby. Torba pochodzi z serii IKEA Family, można ją więc kupić w niższej cenie,
o ile posiadamy kartę klienta. Założenie jej nie trwało dłużej niż dziesięć sekund, więc myślę, że warto. Z tej samej serii mam również pokrowiec na laptopa. Nie jest on w prawdzie pancerny, ale potrzebowałam właśnie czegoś lekkiego do torebki, co nie przesiąknie tak łatwo w razie wylania w torebce wody czy innego napoju. W ogóle jeśli szukacie kosmetyczek i różnych dziwnych podróżnych torebeczek, to polecam Waszej uwadze ten dział.

schowek
Bez obaw – są też bardziej stonowane wersje kolorystyczne ;)

KSIĄŻKI

Zygmunta Miłoszewskiego darzę płomiennym uczuciem gdzieś od wiosny, kiedy to po obejrzeniu gali Paszportów Polityki, postanowiłam przeczytać jakąś jego książkę. I tak przeczytałam prawie wszystkie i choć uważam, że Miłoszewski ma nieznośną tendencję do knocenia zakończeń swoich książek, to i tak go uwielbiam. I polecam wszystkim miłośnikom thrillerów.

Processed with VSCOcam with f2 preset
Te karteczki na dole to efekt mojego zaznaczania najciekawszych fragmentów książki :D

 

A jak tam z ulubieńcami u Was? I co myślicie o takiej serii wpisów?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s