Wkurw egzystencjalny

Niektórzy ludzie mnie denerwują. Nie, oni po prostu mnie wkurwiają. I choć pewnie to słowo nie przejdzie cenzury reklamowej Facebooka, to niestety nie mogę użyć innego, bo tylko ono oddaje cały sens tego strasznego uczucia.

Na pewno kiedyś to poczuliście. Ktoś nie odłożył czegoś na swoje miejsce w waszym pokoju. Ktoś w autobusie ma głupi wyraz twarzy, idiotyczny sposób mówienia. Wredna baba zwraca wam uwagę, że nieprzepisowo zaparkowaliście (akurat racja), ale do jej ulubionego sąsiada, który zaparkował równie źle, macha radośnie rączką,
z uśmiechem na twarzy (akurat nieracja).

Staruszki, które ostentacyjnie na głos mówią w autobusie, jaka to niewychowana ta dzisiejsza młodzież, bo nie ustąpi miejsca starszym. W sumie może ta młodzież ma raka, właśnie wraca
z kilkugodzinnej  chemioterapii, ale! Co tam! Przecież jest MŁODSZA, to może se postać.

Politycy wiadomego ugrupowania tryskający jadem na prawo
i lewo, modlący się pewnie co wieczór o porażkę opozycji.

Bogaci idioci, którzy mają wszystko pod nosem, oprócz rozumu znajdującego się nad nim.

Ktoś nie zrobi czegoś po mojemu i akurat tego dnia porusza mnie to do tego stopnia, że staje się zapalnikiem wielkiej furii.

No po prostu są takie dni, kiedy jestem wyjątkowo podburzona, podminowana i gotowa wybuchnąć w każdej chwili.

Zdarza mi się krzyczeć, rozmawiać z kimś nerwowo o moich frustracjach, bo nie daje mi spokoju, że ludzie są tak denerwujący
i tak nie po mojemu generalnie SĄ.

A potem zabieram portfel, ubieram buty i idę do sklepu po pudełko lodów i wino na ukojenie nerwów.

Bo to moja wina, że zdarza mi się żyć życiem innych, a oni zapewne nawet nie wiedzą o moich frustracjach, a nawet gdyby o nich wiedzieli i tak najpewniej nie przejęliby się nimi.

Jem sobie te lody, które chłodną falą odpychają tsunami moich całodziennych wkurwów i tak sobie myślę, że ktoś takie lody je też
z mojego powodu. Bo mam krzywą twarz, głupio się śmieję albo popchnęłam kogoś nieumyślnie w autobusie.

I w sumie wiem, że najbardziej tym wszystkim uderzam w siebie, bo każdy jest jaki jest i idiotyczną awanturą, a już tym bardziej niezwerbalizowanym zdenerwowaniem nie zatrzymam biegu Ziemi.

I wiem, że to idiotyczne, że podsycam w sobie taką złość.

Więc jem lody i nigdy nikomu nie powiem, że denerwuje mnie jego osoba.

Bo wiem, że ja też mogę być czyimś wkurwem. Nawet swoim czasem jestem. Ale każdy ma prawo być kim chce. I powtarzam to sobie przy każdej łyżeczce.

Reklamy

7 uwag do wpisu “Wkurw egzystencjalny

  1. Też mam problem z tym, by to ogarnąć. Bo akurat najwięcej krzywdy wyrządzam sobie, a w dodatku zakłócam życie innym „czepianiem się”. A wcale nie jestem idealna i zdaję sobie z tego sprawę. Ale nie zawsze wychodzi… czasem po prostu nerwy puszczają. Cóż, staram się i może kiedyś w końcu się uda i będzie dobrze!
    Dobry tekst! Lubię Pani talent pisarski. Z ogromną chęcią czytam każdy tekst. Oby tak dalej ;)! Pozdrawiam :)

    Polubione przez 1 osoba

  2. No i smacznego! Codziennie staram się jakoś ogarniać ten świat, a właściwie ludzi, którzy zachowują się jakby żyli tylko dla siebie i byli pępkiem świata. Wielokrotnie przekonałam się, ze podchodzenie na spokojnie do niektórych sytuacji i zwyczajny uśmiech pomaga: długa kolejka do kasy, ale pani kasjerka ma jeszcze gorzej, hałas za ścianą? a kiedyś marzyłam żeby w ogóle mieć jakieś mieszkanie…itp. itd. a pyszne lody są dobre na wszystko! I blogi :-)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s