Czy brzydcy ludzie istnieją?

Każdemu z nas zdarzyło się o kimś pomyśleć w ten sposób. I chociaż niekoniecznie powiedział to na głos, to jednak pomyślał. To jest taki rodzaj mimowolnej reakcji, kiedy zderzamy się z kimś, kto nie odpowiada naszym upodobaniom. Nie jest jednak tak, że ludzi można podzielić na brzydkich i ładnych.
Bo piękno i brzydota to tylko subiektywne odczucia i trochę zmieniających się trendów. Najlepiej widać to po historii kanonów piękna – postawmy obok siebie Marilyn i Anję.

Sprawa ma się tak, że czyjś typ urody może nam odpowiadać lub nie. Możemy człowieka w takim czy innym typie uważać za atrakcyjnego bądź też nie. I jakkolwiek silnie byśmy sobie nie wmawiali, że to logiczna rozumowa opinia, to są to tylko i wyłącznie nasze odczucia czysto emocjonalne.

Do tego dochodzi również figura. Jeśli podobają nam się osoby przy kości, zawsze ich uroda będzie wydawała nam się atrakcyjniejsza niż wtedy, gdyby schudły kilka kilogramów. Bo możemy wpasowywać
się w czyjeś gusta, to nasz odbiór zawsze zostaje zniekształcony przez inne czynniki, niekoniecznie związane z wyglądem zewnętrznym.

Nie bez powodu śmiejemy się przecież z osób pięknych, ale głupich. Inaczej spojrzymy na kogoś pięknego, lecz źle ubranego czy odwrotnie – o niezbyt pociągającej urodzie lecz w pięknym makijażu
i gustownym stroju.

Już sam sposób wypowiedzi ma ogromny wpływ na postrzeganie nas. Przecież gdyby dres pijący piwo na ławce pod blokiem mówił jakby czytał trzynastozgłoskowiec, jego notowania u nas poszybowałyby w górę. Taki język wyłamywałby się z kanonu dresa – pijącego piwo i najlepiej jeszcze w zawiasach albo z kuratorem za pobicie nauczyciela w podstawówce.

Dylemat nie polega tylko na tym, czy czyjaś buzia jest ładna, czy nie, a na tym, do jakiej szufladki włożyć osobę o takiej twarzy.
Bo przecież nie zwracamy uwagi tylko na twarz, a właśnie na całość. To dlatego, kiedy Christiano Ronaldo przebrał się za bezdomnego
i wykonywał sztuczki piłkarskie na ulicy, nikt nie chciał odpowiedzieć na jego próbę dołączenia do zabawy. Kiedy tylko zdjął przebranie, wokół niego od razu wyrósł tłum wielbicieli gotowych do zrobienia zdjęcia idola. A przecież to był dokładnie ten sam człowiek, tylko o innej powierzchowności. Gdyby nie był piłkarską gwiazdą, zapewne byłby jednym z wielu przystojniaków z Madery.
Na pewno kojarzycie akcje w stylu ,,hipster czy bezdomny’’. Świadczy tylko o tym, że gdyby bezdomnego wcisnąć w garnitur
i przedstawić ludziom jako CEO firmy XYZ na Europę Wschodnią, wszyscy by to gładko łyknęli.

Piękno czy brzydota jest więc zależna również od ról społecznych, jakie odgrywamy.

No i od tego, czy danego dnia chciało nam się malować. Zdarza mi się zrobić na bóstwo, jednak równie często wychodzę do sklepu
w dresie i z worami pod oczami. Odbiór mojej osoby jest wtedy zdecydowanie skrajnie różny (szczególnie kiedy do balerin mam skarpetki sportowe).

Piękno jest więc zdecydowanie czymś więcej niż twarzą czy figurą. Człowiek został wyposażony w zmysły po to, żeby nimi odbierać różne bodźce, więc nie ma się co dziwić, że oceniamy się wzajemnie nie tylko za pomocą zmysłu wzroku. Czasem nawet zapach czyichś perfum jest w stanie zakodować nam się w głowie jako niezwykle atrakcyjny, co tym samym czyni odbiór tego kto go nosi bardziej pozytywnym.

Ma to oczywiście plusy i minusy. Jeśli nie jest nam dane poznać kogoś bliżej lub po prostu nie mamy ochoty tego robić, możemy stracić okazję na spotkanie z kimś niezwykle wartościowym choć
o trochę gorszej aparycji.
Z drugiej jednak strony – to trochę pocieszające wiedzieć, że nie wszystko zależy od tego, z jaką twarzą się urodziliśmy.

Zdaję sobie sprawę, że nie raz i nie dwa zdarzy mi się ocenić kogoś tylko po jego wyglądzie. To odruch, którego ciężko się pozbyć – uleganie pierwszemu wrażeniu.
Wygrywa jednak fakt, że piękno to nie tylko ładna buźka od urodzenia. Powstrzymam się od patetycznych frazesów, że piękno tkwi w duszy, sercu i tym podobne. Większość z nas tak mówi, lecz zupełnie zapomina o tym przy osądach.

Piękno to nasza uroda, zapach perfum, strój, sposób mówienia. Właśnie to my wszyscy nazywamy pięknem i akurat w ustaleniu znaczenia tej definicji jesteśmy w większości jednoznaczni. Oczywiście warto się starać o to, żeby odbiór naszej osoby był dla większości osób pozytywny. Chyba nie muszę tłumaczyć, że atrakcyjność w życiu pomaga. Takie piękno jest dla wszystkich. Położenie tuszu na rzęsy czy dobranie odpowiedniego stroju jest osiągalne dla każdego. Jest istotne i potrzebne.

Jest jeszcze drugie piękno, o którym nie można zapomnieć. Ale każdy z nas musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie co tym pięknem jest. Dla jednego będzie to miłość do sztuki, dla drugiego wygrywanie Olimpiady, dla trzeciego czytanie książek, dla jeszcze innego poczucie humoru. Każdy z nas je posiada i każdy z nas szuka jakiegoś piękna w innych ludziach. Tak tworzymy związki
i przyjaźnie.

Myślę, że najlepszy jest zdrowy balans tych dwóch rodzajów piękna.
W jakich proporcjach będzie ona właściwy dla nas, musimy ustalić sami.

Reklamy

16 uwag do wpisu “Czy brzydcy ludzie istnieją?

  1. Jak dla mnie piękna może być inteligencja, im wyższa, tym piękniejsza ;) Sama osądzam ludzi po wyglądzie, pierwsze wrażenie jest dla mnie ważne i otwarcie się do tego przyznaję. Dlatego jak się sama z kimś witam, zawsze patrzę drugiej osobie w oczy, a mój uścisk jest mocny i zdecydowany ;)

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dokładnie! Często ludzie przez swój wygląd nie potrafią wybić się ze swoją osobowością czy umiejętnościami, bo myślą, że są gorsi dlatego, że źle wyglądają. Dlatego sądzę, że wygląd jest ważny, bo dodaje pewności siebie, ale trzeba jednak mieć coś oprócz niego, żeby nie skończyć jako ładna lalka.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Po czym mamy sytuacje typu wybrali na to samo stanowisko kogoś mniej zdolnego, a wyszczekanego, bo po prostu ma gadane, a osoba posiadająca zdolności sobie umniejsza „Ach, mam doświadczenie w branży, ale to tak po znajomości było”. Co też może być wynikiem wychowania babć i rodziców „bądź skromny/a, a daleko zajdziesz, ludzie cię pokochają”. Ta, chyba w amerykańskich komediach.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Nasunęło mi się porównanie ze sztuką, wolimy patrzeć na piękne obrazy , nie na obdarte z tynku kamienice. Oczywiście w starych kamienicach mogą mieszkać piękni ludzie, ale cóż szkodzi zadbać także o fasadę…
    Pozdrawiam:-)

    Polubione przez 1 osoba

  3. Przykład z Ronaldo jednak chybiony. Gdyby bliska osoba posłała sms z nieznanego numeru i się nie podpisała? On się maskował i nie dziwi mnie to. Ktoś jest fanem piłki, kibicem Realu i co się dziwić?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wokół niego nagle zaroiło się od bardzo różnych ludzi; nie wierzę, że wszyscy byli jego fanami. Dopóki był przebrany, do gry przyłączył się tylko jeden chłopiec. I przypuszczam, że ja też mniej chętnie podeszłabym do nołnejma robiącego sztuczki, niż Ronaldo, mimo tego że nie jestem fanką piłki w ogóle. Co do niepodpisanego SMSa – masz rację, jednak to już materiał na inny tekst :).

      Lubię to

  4. Dla mnie zawsze atrakcyjności dodaje sposób poruszania się, mimika, gesty, ruchy. To wszystko sprawia, że z niezbyt ciekawje osoby mozna stać się naprawde pociagająca, a z ładnej niesamowicie piękną. U mnie to jednak jest na pierwszym miejscu ;)

    Polubione przez 1 osoba

  5. Fajny tekst, bo piszesz w taki życiowy sposób.
    Nie, że „sfera zewnętrzna nie ma żadnego znaczenia, nie maluj się, nie czesz, ubieraj byle jak”.
    Podoba mi się :-) No i zgadzam się z tym, że ludzie postrzegają nas w zależności od wyglądu.
    We Francji były przeprowadzone badania na podstawie których potwierdzono ten pogląd. Najpierw pan ubrany, cóż.. w średnio schludne ubrania i też zapewne średnio przyjemnie pachnący, symulował jakiś nagły atak/napad i upadał na ziemię. Kilkanaście minut później w tym samym miejscu już inny podstawiony pan robił to samo, z tym, że był ubrany w garnitur. Ta „subtelna” różnica w wyglądzie sprawiła, że przy każdym „napadzie” podbiegała do niego osoba chcąca mu pomóc.

    Przykre, ale niestety bardzo prawdziwe.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oczywiście super by było, gdybyśmy zwracali uwagę tylko na to osławione piękno wewnętrzne, ale tak nie jest, bo przecież pierwsze wrażenie odbiera właśnie wzrok; niestety, to wrażenie nie tworzy się na podstawie rozmowy. Spora część związków zaczyna się od tego, że ktoś zwraca uwagę na nasz wygląd, dopiero potem zaczynamy ze sobą rozmawiać i poznawać siebie naprawdę. Maluj się, czesz, ubieraj fajnie, jeśli tylko masz na to ochotę. Jeśli nie – okej, ale pamiętaj, że ma to wpływ na odbiór Twojej osoby. Tak to chyba można podsumować :). Jeśli chodzi o przykład bezdomnego – w naszej głowie głęboko tkwią stereotypy – ktoś ubrany w ,,średnio schludne ubrania” kojarzy nam się najczęściej z alkoholizmem, a do alkoholika nikt nie podejdzie. W ten sposób, zmyleni pierwszym wrażeniem, omijamy czasem naprawdę potrzebującego. Ale czy jest na to jakieś lekarstwo oprócz walki z uprzedzeniami i wyobrażeniem sobie siebie albo kogoś bliskiego na miejscu tego człowieka? Wydaje mi się, że nie.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s