Jak to jest zapomnieć z domu komórki?

Widzicie tą Panią w różowych okularach? Trochę przekorne te różowe okulary, ale co najwazniejsze, Pani ta nie ma smartfona. Albo ma, tylko siedzi sobie owy smartfon grzecznie w torebeczce. Oczywiście Pani może być świrofanką technologii wszelkiej maści, tylko akurat zapomniała telefonu i stoi smutna podpierając bramkę
i myśląc, ile wspaniałych ujęć mogłaby złapać. Jasne, że tak. Ale ta Pani jest dla mnie symbolem. Symbolem oldskulowego sposobu tworzenia wspomnień.

Nie dziwi nas taki łańcuch odruchów. Widzę coś ciekawego, wyjmuję telefon, klikam ikonkę aparatu. Jestem na towarzyskiej kawie – fotka na Instagram, Facebook, ujęcia na Snapa.

Zachód Słońca nad morzem – artystyczne zdjęcie z filtrem.

I w sumie przecież to nic takiego. W końcu nie bez powodu jakość aparatu w telefonie poprawiła się na tyle, że coraz częściej rezygnujemy z zabierania na wakacje czy inne wyjazdy aparatu fotograficznego. Telefon jest przy nas zawsze, gdziekolwiek byśmy się nie znaleźli. Mało kto nie ma wykupionego pakietu internetowego, który pozwala nam na korzystanie z sieci nawet za granicą. Generalnie telefon stał się przedłużeniem naszej ręki.

Nie uważam tego za nic złego. Owszem, ludzie kiedyś żyli bez telefonów. Ale bez samochodów, ognia i koła też. A jaskinia chroni równie dobrze przed chłodem co mieszkanie w bloku. Telefony, podobnie jak wszystkie wynalazki powstałe na drodze postępu, niesamowicie ułatwiają nam życie. Nieważne z jakiej dziedziny technologii – służą człowiekowi i z czasem przyzwyczajamy się do nich tak, że nie wyobrażamy sobie bez nich życia. Bo przecież naturalnym dla nas jest, że nie chcemy sobie go komplikować. Kiedyś proste narzędzia służyły do skomplikowanych czynności, dziś, nawet bardzo proste czynności, wykonują skomplikowane urządzenia. Wszystko to w celu zaoszczędzenia czasu, pieniędzy
i energii.

Nie bez kozery popularne stały się zdjęcia szyldów mówiących ,,no wi-fi – talk to each other’’ czy takie w zupełnie przeciwnej tonacji ,,home is where the wi-fi connects automatically’’. Nasze życie jest już splecione z Internetem. To jest trochę symbiotyczna relacja, bo tak samo dużo Internet daje nam, co my możemy zamieścić
w Internecie. Internet stał się równoległą sferą, w której wszyscy żyjemy i komunikujemy się ze sobą. Jednak zapominamy, że przed erą ,,E’’, też istniało życie. I to nawet całkiem prężnie rozwijające się. Ludzie spotykali się ze znajomymi, a informacji szukali
w encyklopediach. Kiedy jeszcze byłam w szkole, pamiętam, że krzywo patrzono na cytowanie definicji z Wikipedii. Dziś korzystają z nich już nawet sędziowie w swoich orzeczeniach. To jedyna encyklopedia, którą znają wszyscy.

Jedyne z czym nie radzi sobie ani technologia, ani Internet, to uczucia. Zwykłe ludzkie uczucia. Emotikonki nie zastąpią uczuć
i emocji. Nawet najdłuższe rozmowy telefoniczne nie zastąpią obecności drugiego człowieka na wyciągnięcie ręki. Zdjęcie nie zastąpi wspomnienia. O wszystkim tym zaczęłam myśleć, kiedy zdałam sobie sprawę, że zamiast chłonąć atmosferę, smaki i widoki, robi się zdjęcia albo dodaje post i melduje w Paryżu. Taka wycieczka kończy się z nosem oczami skierowanymi na ekran telefonu zamiast dookoła siebie.
Z każdego dłuższego wyjazdy przywoziłam minimum kilkaset zdjęć, które przejrzałam raptem kilka razy i to bardziej z nudów niż chęci odświeżenia wspomnień. Chodziłam z ciężkim aparatem na szyi
i klikałam wciąż, żeby uchwycić jak najwięcej. Tylko po co? przecież zdjęcie każdego zabytku można znaleźć w Google.
Ostatnio byłam nad morzem. Zdjęcie zachodu Słońca, zdjęcie morza. Nie warto byłoby zamiast wybierania filtra na Instagram przejść się brzegiem?

Tłum ludzi. Wszyscy z telefonami w ręku, gotowi zrobić zdjęcie czemuś, czego nie widzimy. I tylko jedna osoba – kobieta
w różowych okularach – patrzy na to coś bezpośrednio, a nie przez ekran komórki.

Zaczęło mi uwierać to, że jestem przywiązana do telefonu, komputera, tableta. Że po przebudzeniu klikam po kolei we wszystkie ikonki na pulpicie symbolizujące media społecznościowe zamiast uśmiechnąć się do siebie, bo zaczął się nowy wspaniały dzień. Zdenerwowało mnie to, że nie zasnę, dopóki nie upewnię się, że nie mam żadnej nieodczytanej wiadomości. I że nie potrafię spędzać czasu tylko ze sobą. A kiedy spędzam go z innymi, ciągle sprawdzam co słychać w Sieci.

Zawsze zbywałam mojego chłopaka, kiedy pół żartem, pół serio mówił, że jestem uzależniona. Ale teraz wiem, że miał racje. I mimo tego że to co robię jest bezpośrednio związane z Internetem, nie oznacza to, że muszę być jego niewolnikiem. Bo w żadnej pracy nikt nie siedzi dwadzieścia cztery godziny na dobę. I chyba w tym jest problem. Internet jest naszą pracą i czasem wolnym, telefonem
i kinem, biblioteką i sklepem. Stał się współczesnym Forum Romanum.

A wiecie jak dobrze, zostawić telefon w domu i iść przed siebie?
I choć masz odruch sięgania do kieszeni, to jednak wkrótce zdajesz sobie sprawę, że czujesz się fajnie.

Pół biedy, kiedy dotyczy to tylko nas samych. Gorzej, jeśli cierpią na tym ludzie, na których nam zależy. Bo jeśli więcej czasu spędzasz obejmując telefon niż bliską Ci osobę, to jest naprawdę źle.

Jaki jest klucz do równowagi? Internet musi być dla nas narzędziem, nie odwrotnie. Internet ma nam umilać życie, nie je odbierać, to
w końcu tylko jego część, z czego nie chcemy zdać sobie sprawy.

Zapomnij czasem wziąć ze sobą telefon. A czasem zapomnij, że on istnieje i zamiast zadzwonić, pójdź się spotkać.

Chyba każdy woli patrzeć przez różowe okulary niż przez ekran telefonu, prawda?

 

grafika: So Bad So Good

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Jak to jest zapomnieć z domu komórki?

  1. Ja też czułam się uzależniona od telefonu w pewnym momencie swojego życia, ale nałożyłam na siebie tyle obowiązków, dodałam do mojego kalendarza tyle zajęć, że na telefon zwyczajnie brakuje mi czasu ^^ Polecam ^^

    Polubione przez 1 osoba

  2. Od kiedy wyjechałam na studia rzadko kiedy patrzę w telefon. Tu impreza w akademiku, tam jakieś sportowe zajęcia dodatkowe, po zajęciach dodatkowych wypad do baru, później wykład… Co nie zmienia faktu, że jednak czasami lubię się odmóżdżyć jakimiś gierkami albo rozmową z kuzynką, która mieszka w Polsce, przez Skype :)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s