Ach, ten dąs!

Jaka to satysfakcja obrazić się na kogoś i nie odbierać od niego telefonu pomimo usilnych prób skontaktowania się z nami. A potem w końcu odebrać i odezwać się jednym słowem albo generalnie prowadzić rozmowę w tonie: ,,udaję obrazę majestatu – mode on’’.

Albo! Lepiej!

Na pewno nie zadzwonię pierwsza, niech on zadzwoni!

W sumie mam ochotę się z nim spotkać, ale nie będę proponować, niech on zaproponuje.

Ten człowiek w ogóle nie rozumie o co mi chodzi! Tak ciężko się domyślić?! Co tutaj tłumaczyć?!

Oj tak. Pamiętam te wspaniałe czasy, kiedy nie odbierałam telefonu, nie tłumaczyłam, bo przecież i tak nie zrozumie, obrażałam się
i wychodziłam albo przestawałam się odzywać – to przecież jest takie pouczające i tak bardzo daje do myślenia!

Na szczęście zestarzałam się trochę i mi przeszło. A przynajmniej
w takim stopniu, że nie utrudniam sobie ani innym w nadmiernym stopniu żywota.

Bo okazuje się, że w cudowny sposób najprostsze rozwiązania są najlepsze:

 

,,Tęsknisz za kimś? Zadzwoń.

Chcesz się z kimś spotkać? Zaproś.

Pragniesz zrozumienia? Wyjaśnij.

Masz pytanie? Zapytaj.

Nie lubisz czegoś? Przyznaj to.

Lubisz coś? Nie kryj się z tym.

Chcesz czegoś? Poproś o to.

Kochasz kogoś? Okaż to.’’

 

I choć to jest truizm z memów, to trzeba przyznać, że prostota jest
w cenie.
Trudno nie komplikować, jasne.
Głównie dlatego, że trzeba na bok odłożyć swoje ego i ambicje. Jeśli na kimś naprawdę Ci zależy, to już wystarczająca motywacja żeby pokonać wszystkie przeszkody.
Jasne, czasem mamy swoje humorki i fochy, lubimy się obrazić, potrzebujemy, żeby ktoś zapytał ,,jak się czujesz?’’, ,,dlaczego jesteś smutna?’’, ale niech nie wejdzie nam to w nawyk. Najłatwiej jest wyobrazić sobie analogiczną sytuację – kiedy to my musimy się wiecznie domyślać o co mu chodzi, kiedy mówi, że nic się nie stało albo nie odzywa się od rana, chociaż jeszcze wieczorem było okej. Przecież prędzej czy później nawet najspokojniejszy i najbardziej wyrozumiały na świecie człowiek nie wytrzymałby tego nerwowo.

Przecież tak naprawdę w życiu cenimy sobie najbardziej prostotę, wartości wszystkim znane, jak bezpieczeństwo, wsparcie, radość, szczęście. Dlaczego więc wybieramy tak zagmatwaną drogę do ich zdobycia?

Przecież wszyscy chcielibyśmy, żeby ktoś po prostu nas kochał, był wobec nas szczery, nie oszukiwał i pragnął spędzać z nami czas. Większość z nas pod tym względem w związku ma podobne potrzeby, więc nietrudno domyślić się, co może krzywdzić ukochaną osobę.

Te kilka prostych zdań odnosi się również do przyjaźni i do pozostałych kontaktów międzyludzkich – LESS IS MORE. 

Najważniejsze jest pytanie – czy naprawdę warto uprzykrzać sobie życie wieczną grą w podchody?

Wyciągnij rękę po dłoń kogoś kogo kochasz albo po telefon, żeby do niego zadzwonić.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Ach, ten dąs!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s