Z Rodzicami na Facebooku

Na Facebooku uwielbiałam podglądać znajomych. No wiecie, kto jest z kim w związku, kto z kim nie jest związku, kto w związku z tym wyrzucił kogo ze znajomych, kto, gdzie i z kim się zameldował i czy dobrze wyszedł na zdjęciu. Taki trochę lepszy Pudelek.
Oczywiście oprócz kroniki towarzyskiej, Facebook był dla mnie komunikatorem. W sumie na początku mojej przygody z niebieskim kwadracikiem, służył mi on głównie do rozmawiania ze znajomymi oraz umieszczania na ich tablicach różnych ciekawych (lub mniej) rzeczy.

Mało tego, konto założyłam bardzo późno względem moich znajomych i to z powodów matrymonialnych.

Dopiero dużo później odkryłam prawdziwy potencjał Facebooka.
Tkwi on w ludziach, ale ma głębszy sens niż przeglądanie ich galerii zdjęć i nierzadko dziwnych wpisów.
Ludzie od wieków tworzyli przedsięwzięcia. Wpadali na genialne pomysły i zakładali firmy. Kręcili filmy, pisali książki, organizowali happeningi, wieczory literackie, akcje dobroczynne. Występowali jako komicy, konstruowali wynalazki, projektowali, robili zdjęcia.

I nic nie pomogło im bardziej niż Internet. A co za tym idzie – Facebook.

Kiedy minęła mi faza ,,Fudelka’’, zaczęłam interesować się stronami, które istnieją na Facebooku. Podpatrywałam je u znajomych, czasem wyświetlały się w reklamach, kiedy indziej wyszukiwarka podpowiedziała stronę o interesującej nazwie.

Dodawałam fanpejdże znanych i lubianych przeze mnie osób, reżyserów, pisarzy, podróżników. Tak tworzyłam sobie swoje ,,Fakty’’, tylko zamiast  na TVNie, oglądałam je w komputerze i to
w dodatku zbudowane tylko z takich treści, które naprawdę mnie interesowały. Dowiadywałam się dzięki temu o nowych wydawnictwach autorów których cenie, spotkaniach z nimi czy porach emisji wywiadów. Razem z Martyną Wojciechowską zwiedziłam pewnie wszystkie kontynenty i spotkałam kobietę na krańcu świata. Śledząc profil prezydenta, byłam na bieżąco
z interesującymi mnie wydarzeniami z życia politycznego.
Oczywiście bardziej praktyczne profity też się znajdą – kupony zniżkowe do kina, udział w konkursie przez polubienie posta, tutorial makijażowy.

Dodając do tego fakt, że teraz bardzo rzadko zdarza mi się siedzieć godzinami z miną jak po lobotomii i przeglądać wszystko po kolei, stworzyłam z Facebooka świetne narzędzie edukacyjne
i rozrywkowe.

No i teraz sedno. Ciagle słyszałam od moich Rodziców: ,,siedzisz ciągle tylko na tym fejsie’’.

Do czasu. Do czasu kiedy pokazałam im Facebooka. A w sumie najpierw łamałam lody. Tłumaczyłam cierpliwie, że Facebook nie służy tylko do przeglądania memów z kotkami i czatowania. No
i oczywiście, kochani rodzice, nie musicie mieć żadnych znajomych. Ba! Nie musicie nawet zakładać konta na swoje prawdziwe imię
i nazwisko.
A możliwości ogrom.
Moi Rodzice są bardzo aktywni. Zapaleni kolarze, podróżnicy, sportowcy. Generalnie takie ADHD wieku średniego. Nie muszę Wam tłumaczyć ile klubów sportowych posiada stronę, na której zamieszcza aktualne wydarzenia czy ofertę. Albo ile, równie zakręconych na punkcie sportu osób, stworzyło różne grupy, gdzie organizują się i planują wspólne wypady.

Opowiadałam im o tym, pokazywałam idealne dla nich strony na moim koncie. Wymieniała ile osób publicznych które lubią, posiada konto z możliwością obserwowania.

W końcu przemogli się i założyli konta. Widziałam, że bardzo ważna była dla nich możliwość wprowadzania dokładnie tylu danych personalnych, na ile mają ochotę. Nie dziwi mnie to, szczególnie biorąc pod uwagę, że wiele osób nawet w moim wieku ma obsesję na punkcie zachowania prywatności i bezpieczeństwa w Internecie.
Starałam się tłumaczyć im czym to się wszystko je, choć muszę przyznać, że różnie to wychodziło, głównie dlatego, że nie należę do cierpliwych osób ;). Załapali jednak funkcjonowanie Facebooka szybciej niż przypuszczałam. Zaczęli sami odkrywać to o czym im opowiadałam, a potem nastąpił efekt kuli śnieżnej. Znajdują sami coraz to nowsze fanpejdże, biorą udział w wydarzeniach, o których dowiedzieli się za pomocą Facebooka, podsyłają sobie ciekawe linki.

Bezcenne jest dla mnie to, kiedy Tata, praktykując swój popołudniowy zwyczaj ,,przeglądania fejsa’’, uśmiecha się od ucha do ucha nad ekranem telefonu i woła: ,,chodźcie zobaczyć!’’.

Naprawdę uważam, że Facebook, tak jak Instagram, Snapchat i inne portale społecznościowe, potrafi być świetnym narzędziem, ale tylko i wyłącznie od nas zależy, czy nim będzie. Społecznościówki są tak elastyczne, że każdy może znaleźć w nich coś dla siebie. Nie należy się więc ich bać albo uważać, że to kolejny nonsen do postowania selfie, zanim da się im szansę.

I przede wszystkim – media społecznościowe są dla wszystkich. Każdy znajdzie tu swoje miejsce.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Z Rodzicami na Facebooku

  1. Hahaha rodzice na fb, wow, moi pewnie jakby zobaczyli, co tam może się znajdować, to żądali, abym nigdy więcej tam nie zaglądała, a najlepiej zabrać mi komputer.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s