Jak obalić dyktatora

Generalnie zawsze twierdziłam, że jestem bardzo tolerancyjna
i w związku z tym rozumiem, a nawet akceptuję fakt różnorodności charakterologicznej ludzi na świcie. Wiecie – niech każdy żyje sobie tak, jak mu się tylko podoba, pod warunkiem nieingerowania
w moje życie i całe społeczeństwo. I tak pławiłam się w tym jaka jestem mądra, nowoczesna i otwarta na innych ludzi. I że choć nie każdego lubię, to jednak kocham te wszystkie różnice między nami, bo gdyby każdy był taki jak ja, to świat byłby nudny.

Do czasu, kiedy zorientowałam się, że tak naprawdę ludzie mnie denerwują. A w sumie denerwuje mnie najbardziej fakt, że nie są mną. Bo w sumie może i byłoby nudno, ale za to jak zgodnie, mądrze, sprawiedliwie i idyllicznie. No i potem zdałam sobie sprawę, że kilku takich dyktatorów, którzy mierzyli wszystkich swoją miarą, mieliśmy i nie można powiedzieć, żeby stworzyli krainę wiecznej szczęśliwości, gdzie wszyscy ludzie uśmiechają się jak malutcy Koreańczycy w materiałach dla zagranicznych telewizji.

A ja jestem takim najokrutniejszym dyktatorem. Z kotkiem na sweterku, ale cholernie zaciętą minką.

Zdałam sobie z tego sprawę, kiedy pewnego pięknego dnia, po raz kolejny zirytowałam się do granic moich cholerycznych możliwości, oczywiście powtarzając sobie w myślach, że jak najbardziej, każdy ma prawo żyć tak, jak mu się tylko podoba. Tylko dlaczego tak mnie to, do jasnej cholery, denerwuje?!

No i zapytacie: co Cię tak rozzłościło? Może to coś bardzo istotnego, czego granice Twojej dobroci i miłosierdzia już nie obejmują
i słusznie się zdenerwowałaś, bo to straszne wyprawiać takie rzeczy?
I to dobrze, dobrze, że się oburzyłaś, bo inaczej chora ideologia rozprzestrzeniłaby się na wszystkich ludzi.

Chodziło o Ramę.

Taką ramę do pieczenia, wiecie – tę, którą media biją teraz po oczach – ,,bądź jak szef kuchni’’. Bo używa jej Pascal, a i mistrz patelni w reklamie wygląda bardzo wiarygodnie i jeśli za przeciętną stawkę godzinową młodego Polaka można takim szefem kuchni zostać kupując sobie sprytną (i jakże poręczną!) buteleczkę, to przecież super, świetna okazja, dlaczego by się nie skusić na zakup?

Usłyszałam ową prezentację i zanim wykrzyknęłam GRANDA!, zapytałam (swoim na wskroś bazyliszkowym głosem): a skład czytałeś?! 

Na to, niezrażony jeszcze i nieświadomy niczego młodzieniec, zaczął deklamować składnik po składniku i nawet dobrnąwszy do końca spisu ingrediencji, nie był przygotowany na przebudzenie smoka.

[mniej więcej tutaj miała miejsce moja słowna rozprawa doktorska na temat niezbyt przyjaznych substancji składowych, nieekonomiczności zakupu, kłamstw wtłaczanych nam do głów przez sprytnych PRowców oraz braku zdrowego rozsądku, moralności i boga w sercu tego, który planuje zakup]

W moim przekonaniu to jest bezsensowny zakup i to w każdym możliwym aspekcie.
Nie ma w tym niczego złego; przecież sama na początku mówiłam
o prawie każdego do własnego zdania i przekonań. Zdałam sobie jednak sprawę, że choć owszem, jestem zdania, że każdy powinien być sobą, to jednak denerwuje mnie to, kiedy ktoś nie jest mną. Nie myśli i nie postępuje jak ja.

Przecież łatwo powiedzieć czysto teoretycznie ,,niech każdy żyje jak mu się podoba’’, jednak trudniej trzymać się od krytykowania sposobu życia innych ludzi z daleka. Czym innym jest nasza opinia,
a czym innym jawna niekonstruktywna krytyka.

I muszę stwierdzić – to było bolesne spostrzeżenie, bo uderzające
w moją hipokryzję. Z jednej strony sądzę i mówię – każdy jest inny
i każdy ma do tego prawo, a z drugiej strony tkwię w przekonaniu: moje poglądy są najlepsze i zrównoważone, a jeśli jesteś inny i nie postępujesz tak jak ja, to oszołomstwo.

I tak sobie wmawiam, że jestem tolerancyjna, a teoria rozmija się
z praktyką.

Wiecie co, to już nie chodzi o opinie i krytykę – to wszystko można zrobić z głową. Chodzi o jedną najważniejszą sprawę – coś, co Tobie wydaje się idiotyczne, dla kogoś w jego aktualnym położeniu,
w danej chwili, może być najlepszym możliwym rozwiązaniem.
Chodzi nawet o ten głupi tłuszcz do smażenia. Bo po co krzyczeć
i gadać bez sensu, że niezdrowe, drogie i bez  sensu, skoro zwykły olej też jest w sklepach?
Może ten głupi olej z chwytliwym hasłem reklamowym, dałby tej osobie chwilę szczęścia i zadowolenia?

Zaczyna się od oleju, idzie przez sposób układania naczyń
w zmywarce, sprzątania domu, a kończy się dyktowaniu komuś jak ma żyć.

Dajmy wszystkim żyć ich własnym życiem. Sobie też. Każdy ma na nie inną receptę. Sprzedawanie swojej na siłę drugiej osobie, to jak leczenie raka lekiem na przeziębienie.

Reklamy

9 uwag do wpisu “Jak obalić dyktatora

  1. Ja już przestałam mówić, że jestem tolerancyjna i mówię wprost, że wkurza mnie to, to i to, a jak ci to nie pasuje, to won. Na takim przykładzie – nie lubię za specjalnie imprezować, ale większość moich znajomych uwielbia i dla nich weekend bez nawalenia się w, za przeproszeniem, trzy dupy, jest weekendem straconym. Ja nie ustawiam im życia, ale kiedy ktoś mi robi raban w mieszkaniu o piątej nad ranem (mieszkam z czterema innymi osobami), albo ktoś mnie niemal zmusza do tego, by wyjść na imprezę, to sorry, ale na 90% zrobię temu komuś taki sajgon, że tydzień mnie będzie przepraszał. Przez pewien czas byłam przez to wrogiem publicznym numer jeden, ale jednak są jakieś granice, kiedy nie mieszkasz sam.

    Lubię to

    1. Na takie coś, jasne, też bym sobie nie pozwoliła, tylko niestety jestem cholerykiem jeśli chodzi również o pierdoły, straszne pierdoły. Bywam naprawdę paskudna, a to nie ma sensu w idiotycznych kwestiach. Na pewno nie można odpuszczać we wszystkim, bo wtedy człowiek ciągle idzie na ustępstwa, a z tym na dłuższą metę nie można się dobrze czuć.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Sęk w tym, że od głupot się zwykle zaczyna. Nie zrobię opieprzu stulecia dlatego, że ktoś zostawił po sobie szklankę w zlewie, ani gdy zrobił sobie obiad i zostawił garnki, by sobie chwilę pofolgować, ewentualnie grzecznie zwrócę uwagę, ale gdy pełny zlew stoi już trzeci dzień i to nie moje naczynia, to przepraszam bardzo, ale nie jestem czyjąś matką, która wszystko bez marudzenia pięknie umyje. Kilka razy ochrzan i tym sposobem „wychowałam” sobie trzech facetów, z którymi mieszkam (zwykle sprzątają po sobie, ale gdy coś zostawią, to jest syf jak w stodole). Najlepsze w tym jest to, że inna dziewczyna, z którą mieszkam, też próbowała ich przywołać do porządku i kiedy jej się nie udaje, to prosi mnie, bym zrobiła im wojsko! xD

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s