Życie to nie bajka

Zawsze twierdziłam, że życie jest ciężkie, nie jest bajką i kiedy czujesz się dobrze, to prawo karmy mówi, że dla równowagi za chwilę musi być źle. Taki życiowy yin – yang. Załamywałam się, kiedy spokojne życie przełamywał jakiś wstrząs, nawet najmniejszy, bo w moim przekonaniu urastał on do rangi równej momentowi wyginięcia wszystkich dinozaurów w historii rozwoju życia na ziemi.

Ciągle brakowało jakiegoś elementu układanki. Zła pogoda, kłótnia, gorsza ocena, albo poważny kaliber: rozstanie, śmierć.

Sporadycznie czułam, że tu i teraz jest okej, że czuję się szczęśliwa, po czym i tak zdarzało się coś, co odbierałam jako dowód podważający istnienie prawdziwego szczęścia, które wcześniej – głupia – podobno poczułam.

Generalnie zraziłam się do szczęścia i nagminnie wmawiałam sobie – szczęście to stan idealny.

A przecież gdyby tak było, utopia nie byłaby archetypem krainy wiecznej szczęśliwości bez zmartwień, a miejscem, w którym wszyscy żyjemy.

Szczęśliwi ludzie to wcale nie tacy, których nie dotykają żadne nieszczęścia. Oni potrafią żyć mimo nich. Z poważnymi walczą, nieistotne takie pozostają. Po prostu są w stanie skupić się na tym, co dobre, pozwalają właśnie temu się napędzać. I to często nie dlatego, że nic złego ich w życiu nie spotkało, wręcz przeciwnie – mnogość nieszczęść, które ich dotknęły, nauczyły, że kiedy jest dobrze, trzeba się cieszyć podwójnie. A w obliczu nieszczęścia nawet maleńka rzecz ogromnie ich cieszy, bo mały promyk słońca
w pochmurny dzień jest mimo wszystko lepszy, niż stuprocentowe zachmurzenie.

Czasem nie masz wpływu na to, co zaserwuje Ci życie, ale na to jak to przetrawisz – zdecydowanie tak. Tak sobie szłam i żaliłam się, jak źle się czuję i że jest nijako, a powinno być perfekcyjnie.

Tylko potem zdałam sobie sprawę, że życie nigdy nie będzie perfekcyjne i w końcu minie, zupełnie niepostrzeżenie okres, który jest po prostu fajny. Ze wszystkimi jego blaskami i cieniami.

Bo takie jest wyjściowo życie. Zwykłe. A pytania dlaczego? niczego nie zmienią. Nikt nie odpowie Ci na to pytanie, bo też nikt tego nie wie. To jest fakt, który należy zaakceptować, żeby móc kiedykolwiek poczuć się szczęśliwym. I to również od nas zależy, w jakiej proporcji z tego życia plusy i minusy do siebie dopuścimy oraz jaką nadamy im wagę.

Każdy ma prawo do bólu, żalu i smutku. Nikomu jednak nie życzę, żeby ich przeżywanie stało się osią i jedyną motywacją jego życia. To jest zamach na szczęście.

Życie jest szare i zwykłe. To tak, jak z percepcją koloru
w psychologii. Nic nie jest czarne, żółte czy czerwone. To my postrzegamy coś jako czarne, żółte albo czerwone. Tylko my mamy wpływ na to, jakim widzimy nasze życie, a raczej – jakim chcemy je widzieć.

Jeśli odpuścimy, zostanie czarno – białym szkicem, jak
z kolorowanek dla dzieci. Jeśli zechcemy nadać mu sens, tylko od nas będzie zależało, jaki ten sens będzie miał kolor.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Życie to nie bajka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s