Dorosły, który zyskał poważanie u dzieci

Moje pierwsze wspomnienia związane z Mikołajem sięgają przedszkola. Ubrane odświętnie dzieci czekały na wręczenie im prezentów osobiście przez Mikołaja i pamiątkowe zdjęcie na tle kiczowatego acz urokliwego widoczku.

Mama oczywiście odstroiła mnie pięknie, stworzyła misterną plecionkę z loczków i zaprowadziła do przedszkola. Ale jakoś tak się stało, że w wyniku niepoznanych bliżej zdarzeń, dziecko podarło rajstopy. A że dziecko już wtedy było nad wyraz pomysłowe, siadając na kolanach Mikołaja, schowało sprytnie swoją chudą łydkę pod udo świętego (tak naprawdę był to pewnie pan Zdzich woźny) i jak gdyby nigdy nic zapozowało na najszczęśliwszą istotkę na świecie.
Patrząc na to zdjęcie po tylu latach, nie mogę się nadziwić, jak wcześnie wykształciłam w sobie spryt i przebiegłość oraz umiejętność robienia dobrej miny do złej gry.

Kolejne wspomnienia są już bardziej ostre, lecz niezmiernie traumatyczne. Choć spośród dzieci w mojej rodzinie odznaczałam się największą odwagą, to jednak nic nie pomogło, kiedy udzieliła mi się ich dzika panika. W ogóle odnoszę nieodparte wrażenie, że dzieci noszą w sobie jakiś freudowski lęk dotyczący bród i wąsów.

Nigdy nie zapomnę, kiedy poproszona o deklamację wierszyka, trzęsącym się głoskiem, ze łzami spływającymi po policzkach
i drżącą bródką, wydeklamowałam Ojcze Nasz.
Na szczęście potem mogłam już w spokoju zająć się prezentem
i podśmiewaniem się z kuzynów, którzy wyrywali się z objęć Mikołaja niczym poparzeni gorącym barszczem.

Przez kilka dobrych lat nie mogłam wyjść z podziwu jak to jest możliwe, że Mikołaj potrafi się przecisnąć przez tak małe okienko do mojego pokoju i położyć prezent na łóżku bez przerywania mojego snu.

Któregoś roku dostałam, jak później miało się okazać, komputer, który został zapakowany w pudła. Pamiętam doskonale tę mieszankę strachu i wyrzutów sumienia, kiedy obudziłam się w nocy i ujrzałam, że Mikołaj przyniósł mi pudła, w których na pewno leżą tony obierków od ziemniaków.

Najważniejsze są, rzecz jasna – prezenty. Jednak radość nie byłaby tak wielka, gdyby nie aura oczekiwania, niepokoju, wypatrywania Mikołaja przez okno oraz nieustannego zadawania sobie filozoficznego pytania: czy w tym roku byłam grzeczna?

A jakie są Wasze wspomnienia związane z Mikołajem?  Lęk przed brodą czy czysta radość? :)

 

zdjęcie: http://www.customwigcompany.com

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s