Mam prawo odejść

Interpretacja jest kluczową kwestią. A właściwie podstawowe błędy w interpretowaniu. Człowiek ma prawo żyć od poczęcia aż do śmierci.
Kiedy człowiek ma prawo do oddania 1% swojego podatku na organizację pożytku publicznego, może to zrobić, ale jednocześnie nikt nie może go do tego zmusić. Dlaczego więc człowiek musi zmuszać się do życia, jeśli, teoretycznie, ma do niego ,,prawo’’,a nie ,,obowiązek’’?

Właściwie to nie zmusza się sam, bo najcześciej po prostu już nie wie co się z nim dzieje. Jego mózg przechodzi w ostatnią fazę pracy, w której – jeśli nie jest śpiączką, włączają się co jakiś czas zakodowane gdzieś w podświadomości wspomnienia. Drgnie ręka, padnie jakieś słowo, ale wszystko to i tak zmierza w jednym kierunku.

Najbardziej współczuję tym, którzy cierpią świadomie do samego końca i choć wiedzą, że nie ma już dla nich żadnego ratunku, nie mogą powiedzieć światu do widzenia dokładnie wtedy, kiedy mieliby na to ochotę. Oczywiście dostają leki przeciwbólowe, zasadniczo na żądanie, więc od pewnego momentu każdą kolejną dawkę podaje się
z myślą, że może być śmiertelna.

Ale to nie ma nic wspólnego z godnością. Ani z godnym życiem, ani
z godnym umieraniem. Życia już dawno nie ma, smierć jeszcze nie nadeszła. Człowiek tkwi w stanie, co do którego bywa, że nie ma pewności czy jest bólem czy letargiem. Profilaktycznie zaopatrywany w substancje przeciwbólowe i ewentualnie jakiś wodny środek odżywczy, żeby rodzina pocieszała się myślą, że ich bliski umarł
z powodu niewydolności organizmu, a nie z głodu i odwodnienia.

Nie mogę pogodzić się z tym, że człowiek nie może zdecydować sam o sobie, nawet wtedy, kiedy jest zdrowy, pełen władz umysłowych i podejmowałby decyzję na przyszłość.

To jest po prostu nieludzkie, że ktoś, kto stoi w rozkroku między życiem a śmiercią, musi tak leżeć, aż w końcu organizm przestanie pracować. Ja wiem, że niektórzy wierzą w cuda. Ale jeśli komuś choroba wypruwa wszystkie wnętrzności, to w cudowny sposób nikt nie włoży zapasowych do środka.

Za to bliscy odzwyczajają się od obecności ukochanej osoby, a coraz bardziej przyzwyczajają do ciała, które staje się ostatnia namiastką człowieka.

Kiedy ewidentne staje się, że wszystkie możliwe szanse się wyczerpały, a człowiek
z każdym dniem oddala się coraz bardziej, chciałabym, żeby można było się z nim po ludzku pożegnać – świadomym czy nie, przebrać, przygotować i pomóc mu odejść.
W spokoju, bez nerwowych oczekiwań, czy już należy zamawiać mszę i miejsce na cmentarzu, czy jeszcze można poczekać. Po kolei, z szacunkiem i chwilą na ogarnięcie całej tej sytuacji.

Jeśli jesteśmy dorosłymi ludźmi i mamy prawo o sobie decydować, to szczególnie w tak fundamentalnych kwestiach jak śmierć, to prawo nie powinno nam być odbierane.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s