Jak zacząć dzień, żeby się nie zdołować – 4 proste wskazówki

Każdy dzień zaczyna się od poranka. Proste? Proste. Nie tak proste i oczywiste jest jednak to, że często to właśnie poranek ma największy wpływ na to, jaki będzie cały nasz dzień. Zapytacie więc, co zrobić, aby lepiej wystartować z dniem? Jest na to kilka prostych, sprawdzonych sposobów. Jeśli tak jak ja, zazwyczaj rano biegacie w popłochu zastanawiając się, czy zjeść śniadanie, czy może się pomalować, albo pięć minut przed odjazdem autobusu zdarza Wam się stać jeszcze w domu zastanawiając się czy nie lepiej byłoby pobiec w rozwiązanych butach, a sznurowadła zawiązać dopiero na przystanku, tym bardziej jest to tekst dla Was. Chaos jest zabójczy, zawalczmy z nim razem ;).

Jestem typem człowieka, który uwielbia spać. Za sen mogłabym oddać niemalże wszystko, a że nie piję kawy, każdą dodatkową minutę snu liczę podwójnie.
Za późniejsze wstawanie mogę oddać makijaż, prysznic i wybieranie ciuchów przez pół godziny. Zauważyłam jednak, że ostatnio zaczyna mnie wyjątkowo denerwować poranny pośpiech.

Od zawsze podziwiam ludzi, którzy potrafią wstać dwie godziny przed wyjściem, tylko po to, żeby w spokoju zjeść śniadanie i napić się kawy/herbaty (niepotrzebne skreślić). Nie wiem, czy kiedykolwiek dojdę do takiego poziomu, chyba za bardzo kocham sen, żeby kiedykolwiek to się stało, ale staram się krok po kroku sprawiać, żeby mój poranek był po prostu milszy i pozwolił ,,nastroić się’’ na dobry dzień.
I niekoniecznie wiąże się to ze skróceniem snu – dwie pieczenie na jednym ogniu!

Wiele osób wyznaje zasadę, że od razu po przebudzeniu, powinno się wstać z łóżka
i ruszyć w nowy dzień. Ja nie potrafię tego zrobić. Rozstanie z łóżkiem w moim przypadku musi następować stopniowo, żebym nie przeżyła zbyt wielkiego wstrząsu. Jeśli potrafisz od razu wstać z łóżka, brawo dla Ciebie, podziwiam!
Jeśli jesteś jednak, tak jak ja, typem leniwca (zwierzaka, nie lenia kanapowego!), wypróbuj prostą metodę. Leżąc sobie wygodnie w ciepłym łóżeczku, nawet bez otwierania oczu, pomyśl o tym, że zaczynasz nowy dzień. Nowy dzień – nowy start. Choćby był nie wiadomo jak trudny, przynosi nowe możliwości. Tak, tak, to truizm
i ciężko w niego uwierzyć, ale tak jest. Każdy dzień zależy od Ciebie, nawet, jeśli musisz wypełniać przykre obowiązki. Reszta jest Twoja.

Co zazwyczaj robi się po przebudzeniu? Scrolluje social media. Odchodzę od tego, bo przeglądanie Facebooka z samego rana wrzuca mnie od razu prosto w wir dnia. Kiedy moment po przebudzeniu poświęcę tylko sobie, zaczynam dzień jakoś przyjemniej, bo nie zarzucam się od razu mnóstwem bodźców z zewnątrz.
Cały czas podkreślamy wagę wyciszenia się przed snem. Uważam, że z tego nocnego wyciszenia powinno się wychodzić powoli. Rzucanie się na głęboką wodę Facebooka
i Snapchata od razu po podniesieniu powiek można by porównać mniej więcej do bycia obudzonym za pomocą klaksonu, albo kubła zimnej wody. Nasz organizm, przyzwyczajony przez kilka godzin snu do wolniejszej pracy, potrzebuje tej małej chwili, żeby wskoczyć na wyższe obroty. Pozwólmy mu na to.

Na ścianie niedaleko łóżka, powiesiłam sobie inspirujące mnie cytaty oraz zdjęcia ludzi, którzy mnie inspirują. Kiedy budzę się rano, nawet wtedy, kiedy od samego rana czuję, że to wybitnie nie mój dzień, albo po prostu wtedy, kiedy mam dużo do zrobienia, patrzę sobie na tę ścianę i mam czarno na białym inspirację do działania. Nie chodzi
o to, żeby tworzyć piękne plakaty, laurki, albo preparować tumblr styled ramki na cytaty. Chodzi o coś, co, Tobie konkretnie, daje kopa do działania. Niech to będzie słowo, zdjęcie, rysunek. Cokolwiek osobistego, co ma dla Ciebie znaczenie.

Staram się co rano robić sobie coś do picia, usiąść wygodnie
i chwilę ,,pomedytować’’. Specjalnie umieściłam to słowo w cudzysłowie, bo nie ma to nic wspólnego z mantrami czy kwiatem lotosu. Staram się pomyśleć spokojnie co mam do zrobienia w ciągu dnia, a czasem po prostu odrywam się od rzeczywistości praktykując ćwiczenie uwagi. Generalnie jestem osobą, która myśli zawsze za dużo. Ćwiczenie uwagi pozwala mi się choć na chwilę pozbyć się tego nawyku i przewietrzyć głowę. Polega ono na tym, że staramy się na chwilę – dowolnej długości, skupić swoją uwagę na CZYMŚ. Czymkolwiek. Hałasie za oknem, tykaniu zegara, powtarzaniem tabliczki mnożenia. Czymkolwiek, co przytrzyma nas na chwilę tu i teraz, z dala od naszych myśli.

Tych kilka prostych kroków pozwala mi zacząć dzień spokojnie, ale przede wszystkim – przyjemnie.  Uwierzcie mi, widzę ogromną różnicę. Mam lepszy nastrój, jestem bardziej odporna na wytrącenie z równowagi, a dzięki temu, w ciągu całego dnia mam do wszystkiego większy dystans i lepsze nastawienie.

Lista wymienionych tutaj porannych dołounikaczy jest krótka, bo to mój totalny niezbędnik. Kiedy mam więcej czasu, wzbogacam ją na przykład o spokojne przygotowanie i zjedzenie śniadania w szlafroku czy oglądanie serialu (tak, tak, już 4 marca nowy sezon House of Cards!).

Jeśli chcielibyście zgłębić temat, serdecznie polecam Wam filmik Andrzej Tucholskiego 9 rzeczy do zrobienia przed 9. rano – mi bardzo pomógł w reorganizacji mojego poranka.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Jak zacząć dzień, żeby się nie zdołować – 4 proste wskazówki

  1. Właśnie pierwszy raz weszłam na Twojego bloga i chyba lecę czytać dalej ale już tym tekstem dałaś mi do myślenia, mój poranek też jest chaotyczny, nadszedł czas żeby z tym skończyć.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s