Dlaczego wiosna Cię dołuje?

Wraz z przesileniem wiosennym, w mojej głowie rodzą się szalone pomysły, długo tłamszone pod ponurą rutyną jesienno-zimowych dni. Pofarbować włosy na róż lub błękit, kupić pastelową pennyboard, rzucić to wszystko w cholerę i odbyć podróż życia, zarabiając na jedzenie 
i noclegi pisaniem haiku albo limeryków o klientach, którzy zechcą wrzucić do mojego kapelusza parę grosików. Notabene – noszenie kapelusza,
w szalonych wesołych planach, też ma swoje miejsce.

Generalnie wiosna jest dla mnie okresem, który – gdyby rozrysować go na płaszczyźnie, wygląda całkiem jak sinusoida Krzyżanowskiego. Raz na górze, raz w piwnicy.
Piwnica: Leżę zdołowana z kończynami i głową rozrzuconymi wśród pościeli, wmawiając sobie, jaka to jestem beznadziejna, a pogoda taka wspaniała, świat budzi się do życia, ludzie też się budzą i wymyślają niesamowite pomysły na życie, podczas gdy ja, w swej beznadziei, za każdą ułomność moją osobistą, za każdą wyimaginowaną porażkę, zjadam jednego Lindta kokosowego. Turlam się tak swojej piwnicy między słoikami
z zakonserwowanymi zimą wątpliwościami, demotywacją i ogólnym zniechęceniem do świata.

Góra aka penthouse moich myśli: jestem fantastyczna, mogę przecież wszystko, przebojowość to moje drugie ja, każdy mój pomysł jest na miarę wynalezienia koła (albo przynajmniej szybkoschnącego lakieru do paznokci), jeśli tylko odrobinę się postaram, mogę dzień za dniem odnosić sukcesy godne uczczenia podwójnym babskim drinkiem w stylu pina colady lub po prostu kilkoma szotami, jeśli sukces będzie nad wyraz spektakularny. Po alkoholu oczywiście nie boli mnie głowa, a mój wewnętrzny introwertyk ośmiela się nawet chodzić na imprezy zapoznawcze, i to wcale nie żeby upewnić się, czy jest coś wart, tylko w celu zdobycia nowych znajomości.

Widać więc, że wiosna jest dla mnie ciężkim tematem. Mogę porównać ją mniej więcej do tego stanu po spożyciu, kiedy nie wiesz, czy więcej rzeczy Cię totalnie zachwyca, czy bardzo dołuje.

Postanowiłam sobie jednak, że wiosna nie będzie mi swoimi kaprysami sterowała życiem, nie jest mi potrzebna jej dobra aura, kwitnące listki ani temperatura sprzyjająca zdejmowaniu coraz to większej ilości warstw odzieży.
Przecież zajebistość to nie pora roku, tylko stan umysłu. A melatonina i witamina D ostatecznie istnieją też w tabletkach, więc drogie Słońce może się na nas obrażać kiedy mu się tylko podoba.

Ale potem wpadłam na to, że to nie wiosna, nie słoneczko i nie zielone listki dołują mnie albo sprawiają, że czuję się szczęśliwa. To ja sama i moja głowa.

Gdzieś ostatnio przeczytałam, że wiosna jest o wiele lepszym czasem na podejmowanie postanowień niż nowy rok. Zgadzam się w stu procentach. Słońce wpływa pozytywnie na nasz organizm, a więc i na naszą psychikę, od której zaczyna się każde nasze działanie.

Wiosną mamy więcej sił do działania, ale jednocześnie odczuwamy większą presję, kiedy coś nam nie wychodzi
– jeśli wszystko sprzyja, dlaczego ponosimy porażkę? Bo wiosna to  początek upalnego czasu wzmożonego porównywania się do innych ludzi – począwszy od ciała (które coraz bardziej odkrywamy), po pracę, związki, sukcesy – jeśli im wychodzi, to dlaczego nie mnie?

Każdy z nas musi wejść w swój własny rytm. Nie bez powodu przyroda nie budzi się na raz; każdy gatunek robi to w swoim czasie.

Nie każdy z nas musi wejść w wiosnę z kopyta, z głową pełną pomysłów, nogami przygotowanymi na krótkie spodenki, tryskając optymizmem i życiową radością.

Wiosna ma sprzyjać budzeniu się. Dodawać energii i motywacji do działania, a nie być linią startową dla przebojowych i pięknych ludzi sukcesu, w wyścigu o tytuł najlepszego człowieka na Ziemi.

Wiosna pomaga, nie – wymaga.

Wystaw twarz do słońca, pomyśl spokojnie czego najbardziej chcesz i weź sobie to do serca. Niech napędza Cię bez względu na to czy Słońce akurat zechce wyjść.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Dlaczego wiosna Cię dołuje?

    1. Wydaje mi się, że nie ma uniwersalnej recepty. Może tylko taka, żeby szukać motywacji – kto nie szuka, na pewno nie znajdzie ;). Często zbyt łatwo się poddajemy w poszukiwaniach albo chcemy, żeby motywacja spadła nam z nieba.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s