Jesteś zajebisty

Ten tekst powstaje z frustracji. Takiej wielkiej, przelewającej się, która wymusza na mnie chodzenie od ściany do ściany i rzucanie wulgaryzmami. Bo zdałam sobie sprawę w jak zajebistym momencie mojego życia teraz jestem i że niewielu będzie dane dokładnie to samo, co mnie.

Zaczęło się niewinnie. Od obserwacji pewnej dziewczyny. Ładna, inteligentna, naprawdę fajna. Ale cholernie niepewna siebie. Z potencjałem ogromnym jak góra lodowa, ale równie wielkim wahaniem, wątpliwościami.

Myślałam o tym intensywnie, od jednej osoby synapsa powiodła mnie do drugiej i zdałam sobie sprawę, że, cholera, to są ludzie, którzy żyją wokół mnie, większość. Cholerna większość ludzi, którzy nigdy nie usłyszeli, że mogą wszystko, że mogą być kim chcą. Że każdy z nich ma wartość, może robić w życiu to, co kocha, nie zastanawiać się, czy z minimalnej krajowej kupić jedzenie, czy zapłacić rachunki.

Którzy od gimnazjum zadają sobie pytania do jakiej szkoły pójdą i czy im się uda, zamiast gapić się  w świat za oknem i zastanawiać się jak go podbić, jak być szczęśliwym człowiekiem.

Nie pamiętam, co mnie ostatnio tak głęboko przygnębiło. Chyba nawet nie śmierć.

Ta myśl, że ludzie w siebie nie wierzą, choć każdy z nas to właśnie w siebie powinien wierzyć w pierwszej kolejności, że widzimy przed sobą ograniczenia zamiast szukać szans, rozłożyła mnie na łopatki.

Dlaczego? Bo wiem, jak trudno jest coś zmienić w swoim życiu. Jak wiele nas blokuje, jakie ograniczenia budujemy sami sobie. Jak silnych bodźców potrzeba niektórym, aby stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie wprost, że należy coś zmienić. Bo można, bo nas na to stać, bo każdy z nas może osiągnąć dokładnie wszystko.

Wiem, bo to dotyczy także mnie. Dla mnie punktem zwrotnym była terapia. Ale przede wszystkim – moja chęć walki ze sobą. Z tą sobą, która myślała, że wielkie rzeczy są dla wszystkich tylko nie dla niej, że trzeba się dopasować, znaleźć pracę na etacie, w której będę modliła się o weekend, wstydzić się siebie i przejmować tym, co myślą o mnie inni. Że na pewno nie da rady, że nigdy nie będzie mnie stać na bycie jednym z tych wielkich, których podziwiam.

Mówię to dlatego, bo wiem, jak ciężko jest zrobić ten pierwszy krok. Jak ciężko uwierzyć, że w swoim życiu można coś zmienić, można zrobić cokolwiek się chce i przestać żyć życiem, które nas uwiera. Wiem też, jak wiele czasu upłynęło, zanim sama dojrzałam do takiego myślenia.

Ostatni czas był dla mnie naprawdę przełomowy. Nie dlatego, że zrobiłam coś, co namacalnie można by uznać za przełomowe.

Zaczęłam o siebie walczyć. O szczęśliwą siebie. Zadowoloną z życia, mającą poczucie, że to co tu i teraz zależy ode mnie. Że mogę być kim chcę i sprawić, żeby moje życie wyglądało tak jak chce. Akceptująca siebie, nie próbującą zmienić za wszelką cenę.

Jest takie coachingowe powiedzonko: Wszystkie zasoby są w Tobie, musisz je tylko odnaleźć.

Jakkolwiek kretyńsko to nie brzmi, tak jest. Jak cholera. Wszystko jest w nas, tylko musimy chcieć zetrzeć z tego kurz i zacząć używać. To tak jak z mięśniami. Każdy z nas je ma, ale ci, którzy ćwiczą, mają mięśnie większe i widoczne.

Piszę o tym wszystkim, bo może dla kogoś to właśnie ten tekst stanie się zapalnikiem. Może siedzisz sobie teraz przed komputerem i masz w głowie tysiące myśli na temat tego jakie jest Twoje życie, jaki jesteś Ty. Jak chciałbyś, żeby to wszystko wyglądało. To jest ten moment, w którym możesz zacząć działać.

Oczywiście nie musisz, ale czas będzie leciał i tak. Jeśli więc spróbujesz – i tak niczego nie tracisz.

Jesteś zajebisty. Jesteś ZAJEBISTY. Jesteś ZA-JE-BI-STY. 

Nie staniesz się taki jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jesteś taki, tylko mogłeś tego w sobie nie odkryć. Mogłeś o tym zwyczajnie zapomnieć, dałeś sobie wmówić, że jest inaczej albo nigdy nie przyszło Ci to do głowy.

Nie daj się schematom, stereotypom, innym ludziom, którzy krytykują, a sami nie wiedzą, co ze sobą zrobić.

Bo naprawdę możesz wszystko. WSZYSTKO. Tak totalnie i na maksa.

Czym szybciej zaczniesz, tym szybciej zrozumiesz, o jak wspaniałe uczucie mi chodzi. A rok temu płakałam w poduszkę i nie widziałam w życiu żadnego sensu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s