Jak skutecznie wyjść na bezdusznego chama w sklepie?

Ostatnio trafiłam na archiwalny artykuł pisany przez dziewczynę, która przez pewien czas pracowała w supermarkecie.


Dał mi bardzo do myślenia, bo przecież panie z supermarketu, to nikt inny jak my.
My, wszyscy ludzie. A traktujemy je zgoła inaczej.
Wbrew obiegowym opiniom, w marketach nie pracują jedynie osoby niewykształcone, którym ciężko znaleźć wyższe stanowiska.

W tego typu sklepach zatrudnienie nierzadko znajdują studenci i osoby, które pozbawione pracy na kilka lat przed emeryturą, wolały iść do jakiejkolwiek pracy, niż zostać na przysłowiowym lodzie.

Zdarzają się też sytuacje, w których ludzie z wyższym wykształceniem podejmują się pracy w marketach, nie mogąc znaleźć zatrudnienia w zawodzie.

Mówiąc wprost – do marketu, na kasę czy do przerzucania skrzynek z marchewkami, może trafić każdy z nas, bo w życiu dzieje się różnie.

Zazwyczaj deprecjonujemy wartość pracowników dużych sklepów. Uważamy ich za gorszych, którzy nie chcieli się uczyć. Ten mit już obaliliśmy, pora przejść dalej.

Kto obsługiwałby nas, gdyby nie ludzie, na których zdarza nam się patrzeć z góry? Wiem, wydaje nam się, że to żadna filozofia przerzucić trochę proszków do prania na półkę i przejechać produktami po skanerze na kasie. Tymczasem w przypadku wielu z nas, gdyby przyszło nam pracować na podobnych stanowiskach, po jednym dniu trafiłby nas szlag.

Nienawidzę pracować z pieniędzmi i z ludźmi. Praca na kasie jest więc dla mnie najgorszą możliwą. Dlatego tak bardzo cenię osoby, które na takim stanowisku pracują. Bo to naprawdę trudna praca, wymagająca skupienia (przecież pieniądze muszą się zgadzać), silnych nerwów (kiedy klient opieprza Cię za brak promocji, niezależnej przecież od Ciebie).

Każda praca jest potrzebna, tak więc każdy człowiek, który ułatwia nam swoją pracą dzień, powinien być równo przez nas doceniany. Nawet, jeśli wykonuje najmniejszą, najmniej istotną spośród wszystkich czynności rzecz, to i tak bez niego nasza codzienność nie byłaby tak komfortowa.

Z tego właśnie powodu mówi się, że żadna praca nie hańbi – każdy człowiek, na każdym stanowisku jest potrzebny innym ludziom. Jesteśmy wszyscy potrzebni sobie nawzajem.

Nigdy nie powiem, że praca prezydenta jest ważniejsza niż praca kasjerki. Kasjerka jednym miłym słowem, może realnie zmienić mój dzień, natomiast prezydent swoimi głupimi decyzjami może mnie tylko zdenerwować. Mówię to oczywiście pół żartem pół serio, ale podkreślam tym samym fakt, jak bardzo wszyscy ludzie, o zróżnicowanych predyspozycjach, są na co dzień potrzebni.

Jakkolwiek nie patrzeć na fakt, że w markecie mogą pracować ludzie niewykształceni obok tych wykształconych, powinniśmy szanować ich nie ze względu na wiedzę, a przez wzgląd na ich pracę i przede wszystkich dlatego, że są ludźmi, takimi samymi jak my.

Nie możemy dzielić sobie ludzi na gorszych i lepszych, obniżać czyjąś wartość i sens jego pracy, bo sądzimy, że to my i nasz praca jesteśmy lepsi i ważniejsi.

Wystarczy tutaj jedno słowo – empatia. Spróbuj czasem choć odrobinę wczuć się w sytuację innego człowieka. W tym przypadku – pracowników supermarketów. Jasne, możesz powiedzieć, że sami wybrali taką pracę. Po pierwsze – nie wiesz, co za kilka lat może przydarzyć się Tobie, po drugie, gdyby nie praca tych osób, nie kupiłbyś sobie w całodobowym TESCO swoich ulubionych płateczków na śniadanie. Nie wspominając już o tym, że historie życiowe bywają różne.

Owszem, zdarzają się niemiłe kasjerki czy pracownicy mający bezpośrednią styczność z klientem. Nie mówię, że nie masz prawa krytykować ich zachowania, jeśli źle wypełniają swoje obowiązki, ale nie wylewaj na nich swojej frustracji za idiotycznie zorganizowany przez Górę system pracy sklepu, albo promocję, za którą bogu ducha winna kasjerka nie jest odpowiedzialna.

Pamiętaj, że w takich sklepach zawsze obrywają szeregowi pracownicy, nie właściciele i dyrektorzy. Jeśli chcesz wyrazić swoje niezadowolenie, napisz do tych Dyrektorów albo rozpętaj wojnę na Facebooku, ale nie maltretuj szeregowego pracownika, który jest w całej tej maszynie maleńkim elementem, o niewielkich możliwościach.

Nic nas nie kosztuje wysłanie przy kasie jednego uśmiechu i życzenie miłego dnia.

Karma wraca moi drodzy, karma wraca.

 

 

Źródło zdjęcia: http://www.meresearch.org.uk/fundraising/supermarket-collecting/

Reklamy

16 uwag do wpisu “Jak skutecznie wyjść na bezdusznego chama w sklepie?

  1. Ja miałam okazję pracować na kasie w księgarni, teraz też charakter mojej pracy polega min. na dysponowaniu pieniędzmi i obsłudze klientów i kierując się doświadczeniem uważam, że „zwykli” kasjerzy bardzo często są bardziej kumaci niż dyrektorkowie na stołkach… Nie mam pojęcia z czego to wynika, ale takie mam obserwacje. Oczywiście, tak jak piszesz, burak zdarzy się wszędzie i każdy może mieć gorszy dzień, ale nie można nikogo oceniać z góry przez pryzmat czegoś takiego jak praca.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Dla mnie praca z kasą to trochę normalka, mój tata ma sklep i od dzieciaka miałam do czynienia z obrotem gotówkowym. A kiedy przyszedł czas szukania jakiejś pierwszej pracy, która pozwoliłaby opłacić studia od razu uderzyłam w sklepy. Najpierw punkt info, potem dział kas, fakt – szybko z kasjera stałam się zastępcą kierownika kasy, ale oprócz kilku papierkowych obowiązków praca polegała na tradycyjnym obsługiwaniu kasy i terminala. Jednak jestem w stanie wyobrazić sobie, że ktoś mógłby sobie nie poradzić, bo ja też mam swoją piętę achillesową – nienawidzę obowiązków, które chociaż trochę mają związek z call center. To mnie zabija psychicznie.

        Polubione przez 1 osoba

  2. Ojjj, jak ja się zgodzę! Moja pierwsza praca, to był magazyn. Nigdy w życiu tam nie wrócę! Chociaż szanuję tą prace, to jednak z drugiej strony, 90% osób, które tam pracowały, do najbystrzejszych nie należały i dziwiły się, że bez znajomości języka nikt nie chce ich do innej pracy brać. Najgorszy rok z moim życiu! W tym tygodniu zaczęłam też pracę dla fundacji charytatywnej i chociaż lubię tą pracę (płacą mi za chodzenie od drzwi do drzwi na świeżym powietrzu – tak, to ja mogę pracować! :)), to jednak dobija mnie, gdy ktoś traktuje mnie jak podczłowieka, bo zbieram pieniądze dla danej fundacji – sorry, to też praca! Człowiek się stara, fatyguje, chodzi pod górkę i z górki kilka godzin i kilometrów dziennie, szczerzy się jak głupi, gryzie w język, gdy ktoś się zachowuje jak jakiś Pan i Władca, i w związku z tym najmniej, co ktoś może zrobić, to uśmiechnąć się i grzecznie powiedzieć, ze nie jest zainteresowany, wrr! Też chcę zarobić, wybić się, zdobyć doświadczenie, a gdzieś jednak trzeba zacząć!

    Polubione przez 1 osoba

      1. Magazynu akurat nienawidziłam i nie kryłam się z tym, co wielu osobom się nie podobało. Jednak w pewnym momencie było na mnie tyle skarg, a ja na to nic, to w końcu „ci z góry” machnęli tylko ręką. Zwłaszcza, że wiedzieli, że długo tam nie zabawię xD a z pracą we fundacji, to jest tam tyle ludzi w moim wieku, że praca „w terenie” szybko leci :)

        Polubione przez 1 osoba

  3. Moja koleżanka ze studiów pracuje w Biedronce. Mówiła, że jakaś jej znajoma udawała, że jej nie zna, bo ją deprymowało znajomość z kimś, kto pracuje na kasie. Ja osobiście podziwiam, że udaje jej się taką ciężką pracę pogodzić ze studiami. No i zapamiętać te wszystkie kody :D

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s